czwartek, 16 września 2010

Między niebem a piekłem

Jak istotnym jest gatunkiem przekonali się już Starożytni. Początek swój wzięła z krótkich improwizacji o tematyce związanej z codziennym życiem.
Komedia, bo o niej mowa, jest nie tylko jednym z trzech gatunków dramatu, ale też bohaterką licznych dzieł "dziesiątej muzy" - muzy kina.


Jednak komedia komedii nierówna. Wszyscy w pamięci mamy niesamowite filmy Barei, czy choćby "Nie lubię poniedziałku" albo"Seksmisję", które bawią i śmieszą kolejne pokolenia Polaków.
A w jakiej kondycji jest obecnie nasza polska komedia?

Lubię przekonywać się o jakości kina samodzielnie, dlatego oglądam wszystkie filmy - i te wychwalane i także te krytykowane. Tym razem udało mi się sięgnąć po kompletnie odrębne, niepodobne do siebie, oparte na zupełnie innych konwencjach dwa obrazy polskiego współczesnego kina.

piątek, 10 września 2010

Sielsko, anielsko, diabelsko. "Duśka czyli Rzecz o Darii Trafankowskiej" Hanna Karolak

Biorę do ręki książkę. O tym, że jest aż nazbyt lekka, jak na ładunek emocji, który ze sobą niesie, mam przekonać się niedługą chwilę później.
W oddali szum uderzanych z impetem o skalisty brzeg fal, odgłos piaskowych krzyków dzieci i szelest stron przewracanych na sąsiednich leżakach. Aż nagle czuję delikatny powiew. Czy to Anioł usiadł tuż obok, czy tylko mi się wydaje?
To musiał być Jej Anioł!
Przysiadł na chwilę w natłoku obowiązków (bo chyba nikt nie uwierzyłby w to, że Ona teraz już nie myśli o problemach zwykłych ludzi) akurat, gdy przed oczami przemknęło:

"Wiedziała, że nie może się do tego przyznać. Nikomu. To była jej tajemnica." *

Tak właśnie zaczyna się "Duśka czyli Rzecz o Darii Trafankowskiej".
Tylko, że teraz znów mamy tajemnicę, którą strzec musimy przed wszystkimi. Ja, bo trzepot anielskich skrzydeł nie brzmi tak racjonalnie, jak szum morza. Hanna Karolak, gdyż wszystkich już przekonać się starała, a nieprzekonanych nie przekona nigdy. I wreszcie Duśka. Bo ludzie jej nawet w zaświatach spokoju nie dadzą.

środa, 8 września 2010

Zwiedzając państwo izraelskie. Jerozolima chrześcijańska cz. II

Po przejściu ulicami Jerozolimy i odwiedzeniu pierwszych dziewięciu stacji Drogi Krzyżowej, zmęczony upałem i gwarem ulic pielgrzym powoli zbliża się do kresu swej podróży, do oczekiwanego majestatu budowli, która zawiera w sobie wszystko, co święte, istotne, prawdziwe, ludzkie. Pierwsze wrażenie jest niezapomniane i w tym wypadku niestety zwykle rozczarowujące...

Bazylika Grobu Pańskiego. Widok z dziedzińca pobliskiego kościoła.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Blog Day

Przez jeden dzień - 31 sierpnia - blogerzy z całego świata publikują notkę polecającą 5 innych blogów, najlepiej gdy są to blogi o innej tematyce, z innej kultury. Tego dnia czytelnicy bloga, będą krążyć po sieci i odkrywać nowe, nieznane blogi ciesząc się z odkrycia nowych ciekawych blogów i blogerów.

Jak powszechnie wiadomo 31 sierpnia wypada dzisiaj, jednakże postanowiłam nieco odejść od formuły proponowanej przez organizatorów Blog Day i zamiast wskazywać pięć blogowych adresów - wszak wszystkie blogi które polecam znajdują się w linkach po prawej stronie - życzyć Wam dużo serdeczności, wielu książek do przeczytania, radości z blogowania oraz kontynuowania swojej blogowej przygody, jak długo to będzie możliwe :)

wtorek, 24 sierpnia 2010

Zielono mi! "Wicked: Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu" Gregory Maguire

Przed narodzinami dziecka przyszli rodzice poddawani są nie lada próbie. Próbie cierpliwości, wytrzymałości, próbie nerwów. Bo jak tu nie martwić się, o to czy mające przyjść na świat dziecko będzie nie tyle idealne, ładne, co radosne, normalne, zdrowe?
Chyba nawet najbardziej racjonalna matka łapie się na tym, iż po cichu, trzymając noworodka w ramionach sprawdza liczbę jego palców u rączek, nóżek, lustruje kształt oczek i głowy, bada zachowanie podczas snu oraz niepokoi się, czy aby na pewno wszystko jest w porządku.
Zbyt nerwowe i płaczliwe dziecko to jeszcze nie tragedia, ale co mają zrobić rodzice, gdy ich dziecko rodzi się zielone?

Przed takim dylematem stanęli rodzice Elfaby. Ich córka urodziła się z cerą w kolorze trawy, a w dodatku posiadała dosyć niespotykany defekt w postaci pełnego uzębienia, którego z całą pewnością zazdrościłaby jej niejedna pirania. Ojciec dziewczynki powodu dla którego jego dziecko zostało w ten sposób doświadczone szukał w działaniach boskich. Matka zaś nie bardzo interesowała się swą córką, gdyż była zajęta poszukiwaniem coraz to nowych narkotycznych i seksualnych przygód. A jednak Elfaba wyrosła na całkiem samodzielną, inteligentną i bardzo niezwykłą dziewczynę. Może to z powodu tej niezwykłości nazwano ją Złą Czarownicą z Zachodu?
A może po prostu nieuwikłana w różne polityczne gierki, niezależna, naraziła się komuś z wyższych sfer nie popierając tej czy innej polityki? Albo jedynie dlatego, że była (sic!) ...nieczysta rasowo?

sobota, 7 sierpnia 2010

Trysekcja kąta. "21:37" Mariusz Czubaj

Lubię i nie lubię.

Lubię tajemnicze, momentami nawet okraszone grozą sytuacje. Lubię trudne zagadki, które na pierwszy rzut oka są nierozwiązywalne, nie do rozwikłania. Lubię wyrazistych bohaterów, niedoskonałych, bardziej prawdziwych niż sztucznych, niepozbawionych nałogów. Lubię śledzenie jaką drogą podążają myśli profilerów, jak policja wpada (lub próbuje wpaść) na trop przestępcy. Lubię wreszcie współczesne sprawy, kontrowersyjne tematy, brak bojaźni przed łamaniem ogólnospołecznego tabu.

Nie lubię natomiast niemieckich nazwisk, bo czuję, jakby bohater pochodził z innego świata. Nie lubię ponadto zagadek w stylu Dana Browna, które w pewnym momencie ocierają się wyłącznie o symbolikę filozoficzną, teologiczną, psychologiczną. Nie lubię jeszcze ukazywania stu procentowej skuteczności służb mundurowych, gdy w rzeczywistości o takich cyferkach mogą pomarzyć.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...