Menu

środa, 19 kwietnia 2017

Krótko mówiąc po czesku #3

Kultura czeska kojarzyła mi się od zawsze z dziwacznością.

Przedziwne filmy, których fenomenu nie pojmuję. Szokujące instalacje artystyczne. Ale także przedziwna literatura. A wśród niej takie zachwyty, jak "Proces" Kafki, czy niesamowita proza autobiograficzna Oto Pavela oraz nieznany mi zupełnie Hrabal, Kundera, Bondy.

Zachęcona coraz większą popularnością i rozwijającą się w Polsce świadomością literatury czeskiej sięgam po nią coraz częściej. Czytając te mniej popularne tytuły mam nadzieję dojrzeć w końcu do mistrza Hrabala.




Poznajcie moje małe Czechy na e-papierze.

środa, 5 kwietnia 2017

30 książek, które musisz przeczytać przed 30 #3

A teraz moi Drodzy, prawdziwa niespodzianka!
Możecie mnie zobaczyć i usłyszeć!
Oczywiście męczę Was ostatnią częścią mojego cyklu "30 książek, które musisz przeczytać przed 30". Zapraszam :)



A poniżej lista książek

Książki (w kolejności innej niż w filmie):
1. "Beksińscy - portret podwójny" Magdalena Grzebałkowska
2. "Duma i uprzedzenie" Jane Austin
3. "Gra o tron" George R. R. Martin
4. "Oskarżona: Wiera Gran" Agata Tuszyńska
5. "Tańcz, tańcz, tańcz" Haruki Murakami
6. "Traktat o łuskaniu fasoli" Wiesław Myśliwski
7. "Bieguni" Olga Tokarczuk
8. "Dożywocie" Marta Kisiel
9. "Czarnobylska modlitwa" Swietłana Aleksijewicz
10. "Katedra w Barcelonie" Ildefonso Falcones

środa, 8 marca 2017

8 kobiet, z którymi mogłabym pojechać w nieznane

W tym dniu nie tylko były całowane po rączkach, otrzymywały naręcza goździków i ekskluzywny towar, jakim były rajstopy, ale przede wszystkim miały pokazywać światu (zwłaszcza temu imperialistycznemu), że kochają swój kraj, są gotowe walczyć, pracować w pocie czoła i poświęcać się w imię budowy socjalizmu.

I dlatego 8 marca pracowano w sposób szczególnie wydajny, w zakładach przemysłowych oszczędzano surowiec, walczono z alkoholizmem i analfabetyzmem, czy nawet... zakładano małe chlewnie.

Źródło

Dziś zamiast rajstop otrzymujemy drobne upominki, w pracy możemy zajadać się słodyczami i nikt nie oczekuje od nas szczególnej wydajności, ale nadal obchodzimy to piękne marcowe święto - Międzynarodowy Dzień Kobiet. I wciąż otrzymujemy wspaniałe kwiaty!

Mnie prywatnie marzy się świętowanie tego dnia w jakiś egzotycznych okolicznościach przyrody, na Fidżi, czy innym Zanzibarze. Oczywiście w kobiecym gronie.

A kogo z chęcią zabrałabym ze sobą?

sobota, 4 marca 2017

Nie lubię poniedziałku już w sobotę, czyli dlaczego ostatnio nie idzie mi pisanie recenzji.

Zazwyczaj ważne wydarzenia w życiu kojarzą się z jakimiś prawidłami pogodowymi, czy może nawet anomaliami pór roku.

Kwitnący bez to egzamin dojrzałości. Oblodzona płyta Rynku Głównego w Krakowie to studniówka. Kasztany spadające z drzew w kolczastych skorupkach to początek roku szkolnego. Pierwsze zimne wieczory, liście tworzące dywany na chodnikach i coraz krótsze dni to rozpoczęcie roku akademickiego. Mróz skrzypiący pod stopami i zaparowane szyby restauracji to moje lutowe urodziny. A prawdziwe babie lato oraz nocne mgły to nasz październikowy ślub.

Źródło

Do tej pory koniec marca (czy też właściwie tuż za jego połową) kojarzył mi się tylko z moim imieninami i ewentualnie z Wielkanocą, o ile uda jej się wypaść akurat wtedy. Natomiast od marca 2017 roku ten miesiąc kojarzyć mi się będzie z zupełnie nowym wydarzeniem i nowiutkimi emocjami.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Moje 5 spotkań z Ryszardem Kapuścińskim.

Różnie jest nazywany. Niekiedy "mistrzem", innym razem "cesarzem reportażu". Był świadkiem wielu konfliktów zbrojnych, wojen, puczów, rewolucji. Wielokrotnie tkwiąc w ogniu walki, czy to w Afryce, Azji, czy Ameryce Środkowej, jako korespondent zagraniczny dokumentował rozmaite zwroty historii. Jest też najczęściej tłumaczonym polskim autorem, zaraz obok Stanisława Lema.


W zeszły poniedziałek minęło już 10 lat od śmierci Ryszarda Kapuścińskiego.
Odszedł Cesarz, ale zostały na szczęście jego książki, jego słowa, jego myśli przelane na papier.
I związane z nimi moje wspomnienia.

czwartek, 12 stycznia 2017

Czytanie na opak w nowiutkim roku

Wiem, że większość moli książkowych ma za sobą w tym drugim tygodniu nowego roku już pewnie co najmniej 10 książek (po jednej na każdy dzień roku) lub nawet 20 książek (jedna książeczka rano, druga wieczorem), pozapisywanych na rozmaitych listach, odhaczonych i zrecenzowanych (a przynajmniej tego Wam życzę!).

Ja niestety do takich szczęściarzy nie należę. Wręcz miotam się od jednego tytułu do drugiego, a zresztą oba idą mi wyjątkowo topornie, więc nie liczcie na spektakularne wyniki :)

A przecież miało być tak pięknie!

Źródło

Miałam spontanicznie wyczytywać książki z mojej prywatnej półki, miałam powoli, acz skutecznie opróżniać mój czytnik, miałam sięgać po książki, na które w danej chwili mam ochotę, co ułatwić miało mi Legimi. Miałam wreszcie recenzować, recenzować i recenzować. Wszystko oczywiście bez przymusu, na luzie. Wiedziałam, że z tymi postanowieniami czytelniczymi to różnie bywa. Ale żeby aż tak?

Przygotujcie się na to, że będę teraz burzyć Wasze czytelnicze plany i marzenia. Wjadę na nie wielkim buldożerem i obrócę w pył. Oczywiście, o ile jeszcze same się jeszcze nie zawaliły.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...