Menu

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Żeby wszystko dobrze się skończyło. "Polska odwraca oczy" Justyna Kopińska

Pewnego dnia do mieszkania piętro niżej wprowadziła się kobieta z małą dziewczynką. Dziecko było blade, chudziutkie, grzeczne, sądząc po tym jak każdemu mówiło po cichutku "dzień dobry".

Pierwszy raz ją usłyszałam, gdy spieszyłam się do pracy. Było tuż po godzinie 7 rano. Przygotowywałam się do wyjścia w łazience i usłyszałam głośny krzyk, wzmocniony agresywnym przekleństwem. Po tym krzyku zapadła cisza, którą przerwał delikatny płacz dziecka. Krzyki jednak nie ucichły, a płacz tylko wzmógł agresję krzyczącego głosu.

Źródło

Sesje krzyków powtarzały się odtąd codziennie rano. Oczywiście mogły to być zwykłe nieporozumienia, kłótnie z nieposłusznym dzieckiem, ale gdy pewnego razu usłyszałam niczym przekleństwo groźbę "Zabiję cię" nie wahałam się ani chwili. Do czasu przyjazdu funkcjonariuszy awantura zdążyła przybrać na sile i wygasnąć. Kobieta twierdziła, że egzekwowała posłuszeństwo, a dziecko nie wyglądało na maltretowane. Policja odjechała, ale krzyki na szczęście ucichły.


Toksyczne sąsiedztwo, czyli "Beyonce urodziła? Barack Obama zdradził płeć bliźniąt"

Podobnych historii w książce Justyny Kopińskiej jest całe mnóstwo. Wszystkie dzieją się w naszym sąsiedztwie. Niektórych nawet nie widzimy ani nie słyszymy, ale inne możemy i powinniśmy zauważyć. I starać się pomóc. Chociaż niejednokrotnie instytucje, do których się zwrócimy będą nas zawodziły. Będą się odcinały, ignorowały nasze zgłoszenia, a niekiedy przybywały zbyt późno lub bagatelizowały niepokojące sygnały. Policja powie, że to tylko zwykła awantura małżeńska. Że przecież to absurd, bo siostry zakonne nie mogą zrobić dzieciom krzywdy. Że dziewczyna sama się o to prosiła, bo sama została w pokoju z obcym mężczyznom. Że więźniowie to przestępcy i kłamią jak z nut mówiąc, iż strażnicy handlują narkotykami. Gdy przyjedzie radiowóz zapyta, czy założyć niebieską kartę, czy chcecie to na pewno zgłosić, bo trzeba będzie zeznawać...

Nikt nie chce mieć problemów, więc zazwyczaj się wycofuje. Bo może ojciec, który pije 15 lat jutro już przestanie? Bo może mąż-kat opamięta się i znowu będzie tak jak dawniej? Może, może...

Akcja reakcja, czyli "Byk zabił króla matadorów"

Absurd goni absurd. Niektórych historii opisywanych przez Justynę Kopińska mogłoby nie być. Wystarczyłoby, aby ktoś w porę zareagował. Aby system prawny w odpowiedni sposób zadziałał, by trybiki zaskoczyły i nie pozwoliły na to, żeby komukolwiek stała się krzywda.

Gdyby reagowano dostatecznie wcześnie wychowankowie domu opieki sióstr Boromeuszek w Zabrzu może nie popełniliby przestępstwa? Może sami nie zostaliby skrzywdzeni? Może śledztwo dotyczące korupcji w małej miejscowości osiągnęłoby pożądany efekt? Możliwe, że trzech policjantów nie zginęłoby wystrzelanych jak kaczki w jednym z zakładów karnych w Polsce?

Ale system nie jest doskonały. Pozwala wciąż na ignorowanie pewnych zdarzeń. Tak jakby sito przez które przesiewamy piasek miało zbyt duże oczka i wpadałyby nam do wiaderka wielkie kamienie. I obojętne z jaką instytucją państwową mamy do czynienia wciąż zauważamy niedoskonałości i niedopracowanie pewnych elementów. Co gorsze, gdy jedna część mechanizmu zawiedzie nie sposób zrobić krok w tył, nie da się jej naprawić i powiedzieć, że teraz już wszystko będzie dobrze. Dlatego tuszuje się większość potknięć, zamalowuje piękną różową farbą i udaje, że tak naprawdę nic się nie stało. Oczywiście do czasu, aż farba nie zacznie się łupać, a odważni reporterzy zadawać trudne i niewygodne pytania.

Zbyt dużo czyli "Boże Ciało 2017. Czy McDonald's będzie otwarty?"

Najbardziej wstrząsającą dla mnie była jednak rozmowa z żoną Mariusza Trynkiewicza. Pokazuje, jak różnymi ludźmi jesteśmy, w jak rozmaity sposób można postrzegać sprawę, której ocena wszystkim wydaje się prosta i jasna. Bo czy w zabójcy, w bestii, jak określają Trynkiewicza media, można dostrzec człowieka? Anna stara się dostrzec i jej spojrzenie na kwestię przestępstw popełnianych przez Trynkiewicza i w konsekwencji jego umieszczenie w ośrodku w Gostyninie musi być interesujące. Szkoda tylko, że poza tym jest piekielnie naiwne, szokujące, można powiedzieć nawet absurdalne. Najmocniej zakuło mnie przemycone w tej rozmowie stwierdzenie, że Trynkiewicz nie jest osobą niebezpieczną i że zostało to stwierdzone przez biegłych psychologów i psychiatrów. Jeżeli faktycznie tak by było to chyba mąż pani Anny nie zostałby umieszczony w Gostyninie? Bo przecież to na podstawie przeprowadzonych badań zdecydowano o jego dalszej izolacji od społeczeństwa. Takie twierdzenia są szkodliwe, rozdrapują tylko dawno zabliźnione rany i denerwują tych, którzy znają prawdę.



Jest coś takiego w"Polska odwraca oczy", co wybitnie mi się nie podobało. To skróty przy każdej kolejnej historii, w których zamknięty ma być cały sens opowieści. Niekiedy jednak tworzą rolę spojlerów, innym razem podsumowań opisywanych wydarzeń, ale są jednak zbyt długie, nazbyt angażujące i wcale nie przypominają skrótów z wiadomości prasowych, które w moim mniemaniu byłyby bardziej na miejscu.

Ale nie dlatego nie polecę tej książki Justyny Kopińskiej. Nie uczynię tak natomiast, gdyż wcale nie uważam, że każdy powinien ją przeczytać. Niektórymi ona wstrząśnie, nie będzie mogła wyjść z głowy, nadmiernie wzruszy lub wbije się w serce. Z pewnością trzeba mieć do jej przeczytania silne nerwy i emocje na wodzy. Nie nadmiernie się wzruszać i nie przeżywać. Bo uwierzcie mi - ta książka gniecie niczym  niewidoczna drzazga wbita pod skórę, niczym malutki kamień w bucie podczas górskiej wyprawy, wreszcie niczym zmartwienie, którego nie możemy się w swoim życiu pozbyć. Sami zdecydujcie, czy jesteście na nią gotowi.

Ocena: 5,5

* nagłówki w cudzysłowie są tytułami artykułów i pochodzą ze strony www.se.pl

4 komentarze:

  1. To jedna z lepszych książek, jakie czytałam w ostatnim czasie. Jestem nią zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ta książka jest bardzo dobra, ale też mocno przerażająca.
      Ja takie historie mam na co dzień, w pracy i nie wzbudzają one mnie wielkich emocji.
      Ale podczas jej czytania zrozumiałam, że system jest tak skonstruowany, że w sądzie bada się tylko wycinek życia, nigdy całość, nigdy nie znamy całej historii, a to w niektórych przypadkach zawodzi.

      Usuń
  2. Mam, leży na półce i czekam, aż będę na nią gotowa. Bo muszę przyznać, że trochę się tej lektury boję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie książka jest wstrząsająca i długo nie chce wyjść z głowy. Ale naprawdę warto po nią sięgnąć :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...