Tysiące tornad przechodzące przez jeden kraj. Ogromna powódź zabierająca ze sobą nie tylko tysiące domów, gospodarstw, samochodów, ale też niejednokrotnie życie ludzkie.
Najsilniejsze z możliwych trzęsienie ziemi najpierw trawiące jedną wyspę swoją niszczycielską siłą, a potem pochłaniające każdy skrawek ziemi wywołanym tsunami.
Spektakularny wybuch wulkanu, z wylewającą się, głodną ofiar lawą oraz gigantyczną chmurą pyłu zasłaniającą słońce w prawie wszystkich krajach jednego kontynentu.

Co jednak jeśli te wszystkie nieszczęścia dotykają jedno niewielkie miasto?
Z pewnością w ciągu kilku chwil od momentu rozpoczęcia tego armagedonu ulice pustoszeją, ludzie uciekają, bądź chowają się w mniej lub bardziej bezpiecznych miejscach, gdy jest już po wszystkim wcale nie wracają - miasto wyludnia się, zamienia się w widmo, z kołyszącymi się huśtawkami w parku i stygnącą zupą oraz najświeższą gazetą na stole w kuchni, której gospodarz nie zdążył odpocząć po całym dniu pracy.




