Menu

sobota, 23 kwietnia 2016

O książkach pięknych, różnych i podłużnych, czyli jak nie świętować Dnia Książki.

To kompletnie niesprawiedliwe.
Atakują mnie zewsząd.
Różne teksty, akcje, reakcje. I co straszne - promocje!

Zaczęło się już wczoraj, gdy jadąc samochodem usłyszałam, że przecież lepsze są od jednej książki dwie, a od dwóch trzy. I jak ja się z tym stwierdzeniem pięknie zgadzam! Kiwałam potakująco głową, rozpływałam się w zachwycie, aż pewien przekaz (pewnie podprogowy!) skierował me myśli na stronę pewnego sklepu.

Obrazy zupełnie nieksiążkowe. Wcale nie są to owce sprawiedliwe, a na pewno nie lubią przygód!
Źródło

Dzisiaj było jeszcze gorzej. Mój mózg przetworzył wszystkie przekazy chyba z całego tygodnia, bo moje nóżki, zupełnie niekontrolowanie (!), podążyły do sklepu stacjonarnego. Nie przyznam się ile walczyłam ze sobą (bo ani sekundy), ani ile czasu spędziłam w sklepie, ale powiem tylko, że jestem sponiewierana, mam wyrzuty sumienia i muszę je zagłuszyć, a nie pomaga nawet czytanie.


Wszyscy świętują.
I tak jak obchodzę Dzień Kobiet, Dzień Matki, Dzień Babci i Dzień Dziadka, Dzień Dziecka (jak wspaniale być wciąż dużym dzieckiem!), Dzień Mężczyzny (który ma swoje granice), Dzień Kota (który znowuż granic nie ma), tak również ja celebruję Dzień Książki.

I tak, mam na półce 312 nieprzeczytanych tytułów, a jeszcze wczoraj było ich 310.
I tak, w tym tygodniu urosną do 315 książek.
I nie, nie mam kiedy tego wszystkiego czytać, bo teraz głównie czytam na czytniku.

Ale! Ale! (Aleksandra!)
Ale jednak byłam gotowa na takie naruszenie dyscypliny półkowej. Zazwyczaj harmonogram świętowania ustalam już z góry. Sprawdzam promocje, układam zamówienia w koszyku. Ale jednak. Życie jest brutalne i zaskakujące.

Więc opracowałam króciutki poradnik, jak uniknąć świętowania. Jak nie dać się zwieść (i zwieźć windą w otchłań długów) i wciągnąć w podejrzane promocje.

1. Unikaj mediów

Nie mam tutaj na myśli uciekania przed paparazzi i unikania wywiadów oraz kamer.
Chodzi mi o wyłączenie radia, telewizora, komputera z Internetem.

Wiem, łatwo powiedzieć, a trudniej zrobić.
Jeżeli jednak będziemy przez cały Dzień Książki unikać mediów i jeszcze na wszelki wypadek rozszerzmy tę absencję o kilka dni przed i po Dniu Książki możemy być pewni, że nic nas nie skusi do kupowania książek.

Może warto więc nie zapłacić rachunku za kablówkę, rzucić routerem o ścianę lub dać przegryźć kotu kabel od radia.

Takie tam.. "Wilki".
Źródło

Oczywiście możemy jednak stosować półśrodki, czy też środki zastępcze. A więc oglądać VOD lub nagrywane przez te wszystkie miesiące filmy, które zapychają nam dysk nagrywarki, słuchać rozmaitych słuchowisk, które zapisywaliśmy sobie z linkach, a których nie mieliśmy czasu odsłuchać, czy po prostu wziąć do ręki książkę...

Albo lepiej nie, bo:

2. Nie czytaj książek

To już zadanie ciężkiego kalibru. Wręcz niewykonalne.
Powstrzymajmy się jednak od czytania książek. Nie tylko nie będzie nas kusiło, aby kupić kolejny tom/kolejną książkę tego autora/ kolejną część cyklu/ kolejną książkę z serii wydawniczej, ale też możemy oddać się relaksowi, który jednocześnie spowoduje separację od mediów (i przy tym realizację pkt. 1).

Wybierzmy się na przejażdżkę rowerową, spacer w ładnych okolicznościach przyrody, zwiedzanie jakiegoś zamku lub pałacu w pobliżu, czy też po prostu siądźmy na balkonie w słońcu z jakąś miłą (nie, nie książką!) muzyką w słuchawkach.
Warto się czasami tak odstresować.

3. Nie rób zakupów

W każdym sklepie obecnie są książki.
Opanowały dyskonty, markety, hipermarkety, galerie handlowe.
Koniecznie musimy zatem uniknąć zakupów w Dzień Książki. Nawet jeżeli nie mamy nic na obiad, brakuje nam papieru toaletowego lub herbaty. Zakupy w dzisiejszych czasach można przecież zamówić do domu, albo po prostu zróbmy je wcześniej.


Najlepiej tydzień wcześniej!

Paw króla, nie królowej!
Źródło

4. Zostaw portfel w domu

Nie zrobiłeś zakupów wcześniej, a chcesz kupić tylko czekoladę bez której nie potrafisz żyć. Albo karmę dla kota, który głodnym miauczeniem doprowadza Cię do szału.
Wybierz się więc na zakupy bez portfela.

Wiem, że brzmi to absurdalnie. Ale wylicz sobie kwotę, którą wydasz na swoje zakupy, zapakuj do kieszeni i pod żadnym pozorem nie bierz ze sobą kart, zwłaszcza kredytowych!

Jeżeli nie masz gotówki, co jest problematyczne w dzisiejszych czasach podjedź do bankomatu i potem portfel upchnij w schowku w samochodzie (bez dokumentów!) lub oddaj osobie godnej zaufania (takiej, która nie ustąpi na wrzaski, krzyki, szantaże i portfela nie odda).

Zasada jest prosta i łatwa. Nie masz kasy, nie masz książek. Nie masz książek, nie świętujesz.

5. Wyjedź daleko

Najbardziej skuteczna metoda. Działa wtedy, gdy dotychczas wszystkie inne zawodziły.
Najlepiej wyjechać poza granice Polski, bo przecież zmiana jedynie otoczenia, czy miasta wcale nie ułatwi zadania (no chyba, że będzie to chatka w Bieszczadach lub domek w Puszczy Białowieskiej).

Wyjedźmy gdzieś dalej.
Może Gambia? Może Indie? A najlepiej himalajski Nepal! Telefon satelitarny z pewnością powstrzyma nasze zapędy kupowania :)

Jak żyć bez pi... liczby pi!
Źródło

Życzę Wam powodzenia w przetrwaniu dzisiejszego dnia.
Oby się Wam powiodło! Zupełnie nie tak jak mnie...

2 komentarze:

  1. A ja na Dzień Książki nic sobie nie kupiłam... Ale kilka dni po już tak, bo te paskudne promocje wbiły się w podświadomość i uległam. Ale to tylko jedna mała ksiazka (albo trzy). W dodatku w Anglii Book Day jest wczesniej i z tej okazji kupilam sobie cztery ksiazki! No comments.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie. Te promocje są straszne.
      Kiedyś wystarczyło nie otwierać komputera cały dzień (trudne, bo trudne, ale jednak wykonalne), a teraz promocje zaczynają się wcześniej, kończą później i co rusz są reklamowane w radiu i telewizji. Telewizora mogę jeszcze jakoś uniknąć, ale jak nie słuchać radia w aucie?

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...