Menu

środa, 6 kwietnia 2011

W granicach Złotej Ordy. "Na wschód do Tatarii: Podróże po Bałkanach, Bliskim Wschodzie i Kaukazie" Robert D. Kaplan

Każdy współczesny podróżnik zna to uczucie. Niewygodny fotel. Zawroty głowy. Blaszana puszka pełna ludzi. Minuty liczone w kilometrach. I ten krajobraz widziany przez małe, wydawałoby się plastikowe, okienko: miasta znikające w całości, morze, które stoi w miejscu łagodnie marszcząc czoło.

Kiedyś było inaczej. Obrazy za szybą przemijały powoli, w rytm melodyjnego stukotu metalu. Uchylone okno przygotowywało do tego, co czeka nas po dotarciu na miejsce.

Czasy się zmieniły, a czasoprzestrzeń chyba nawet zwinęła się w kłębek. Lecz jedna rzecz pozostała taka sama. Wychodząc z samolotu, wyskakując z pociągu, wysiadając z autokaru, czy auta, robimy mimowolnie głęboki wdech i wtedy to czujemy. Ktoś wyraźnie całą egzotykę miejsca zamyka w jednym zapachu, którym zawsze się z nami dzieli.

Ile takich różnych, tajemniczych woni poczuł Robert Kaplan podczas swoich podróży po Europie i Azji?

Zapewne nieskończenie wiele.
Jak człowiek, który całym sobą poznawał Bałkany, Bliski Wschód i wreszcie mityczną Tatarię. Patrzył, dotykał, smakował, a przy tym jeszcze rozmawiał.
I widział. I czuł.
Słuchał uważnie, niczym korespondent wojenny, który jest świadom, że prawdopodobnie już nigdy nie dostanie drugiej szansy, by uchwycić sens.

Zepsuty datownik

Wytrawnym globtroterom zapiski Kaplana wydać się mogą jedynie przestarzałym kalendarzem. I w rzeczywistości faktycznie są notatkami niegdyś krzyczącymi z pierwszych stron gazet, a obecnie zapisanymi gdzieś na marginesach historii.

Daleko im do turystycznego przewodnika, bo nie znajdziemy na żadnej z 530 stron tej książki ani jednego opisu ciekawego miejsca, które powinniśmy zobaczyć, ani jednej restauracji z lokalnym jedzeniem, czy wreszcie żadnej porady turystycznej. Robert Kaplan nie będzie zachęcał do podróży swoimi śladami. A momentami wręcz swego Czytelnika zniechęca.

Pokazuje dwa odmienne oblicza Węgier - europejskie i typowo bałkańskie. Przedstawia smutną, zaniedbaną Rumunię oraz nieco dzikie, mafijne oblicze Bułgarii - ówczesnych pretendentek do NATO i UE. Ukazuje rządzoną wojskową ręką Turcję, która nie może wyzbyć się trzech obsesji: histerycznego uwielbienia historycznego Atatürka, wschodnich problemów z Kurdami i chęci wstąpienia do UE.

Diagnozuje dokładnie każdy strzęp informacji, którą uzyskuje, tworząc z nich całościowy kolaż. Dzięki temu bezbłędnie potrafi ocenić kondycję państwa, porównać ją ze swoimi przewidywaniami przed lat i stworzyć nową, niekiedy bardzo trafną prognozę.
Po to tylko by bez kłamliwych laurek, realistycznie wyłożyć ją Czytelnikowi. Bezwstydnie obnażyć grzechy rządzących, chwiejność systemów, nieumiejętność stworzenia zdrowych relacji na linii społeczeństwo-państwo. Wyraźnie wskazać na stany zapalne - chroniczne braki stabilności, które rychło mogą doprowadzić do otwartych konfliktów wewnątrzpaństwowych. Przy czym dostaje się nie tylko bliskowschodni i kaukaskim państwom, ale także często bagatelizowanym bałkańskich społecznościom.

Samospełniające się proroctwo

Gdy teraz, w XXI wieku podróżuję po Bałkanach oraz Bliskim Wschodzie staram się uważnie obserwować, odważnie pytać, wnikać w szczegóły.
Lecz będąc w 2004 roku w Bułgarii nie przypuszczałam, że kiedykolwiek do tego krajobrazu przyćmionego postkomunistycznymi, nienaruszonymi willami towarzysza sekretarza Żiwkowa, wpisze się niebieska flaga pokazująca przynależność do cywilizowanej Europy. Nie wyobrażałam sobie tym bardziej, iż na rumuńskich dróżkach, po których boso dreptają wieśniacy z najzwyklejszymi kosami wyciągniętymi ze swoich barwnych chałupinek, zawitają samochody z Eurobandem na tablicach rejestracyjnych. Cóż. Moja wyobraźnia wyraźnie nie jest nad wyraz bujna.

Jednak nie można odmówić ekspansywności i obfitego krzewienia się imaginacji Roberta Kaplana. W swojej, pisanej w latach 1998-1999, książce doskonale przepowiada kierunek rozwoju praktycznie wszystkich państwowości, które odwiedza.

Z każdą kolejną stroną stawałam się coraz bardziej zszokowana. Bo przecież to wszystko, co Kaplan napisał stało się faktem. Problemy bałkańskie nie skończyły się w momencie podziału ZSRR, ale wciąż trwają i złagodziła je jedynie polityka ostrego rozwoju i dyfuzji zarówno Unii Europejskiej, jak i NATO. Kocioł bliskowschodni przygasł i choć wciąż delikatnie się tli to nagłe przewroty w krajach arabskich były jednak dużym zaskoczeniem. Kaukaz zaś przechodzi w kolejną fazę walki o swoją tożsamość, o zaprzestanie bycia pogranicznikiem pomiędzy Europą i Azją oraz o samookreślenie się, w czym wciąż pomagają mu obfite złoża surowców energetycznych.

Robert Kaplan jest doskonałym obserwatorem, trafnym prognozerem i niezwykle odważnym człowiekiem. Nie tylko bezbłędnie przewiduje zmiany, ale potrafi określić także ich skalę i konsekwencje. Umiejętnie dobiera sobie rozmówców - bez względu na to czy rozmawia z biednym, nienawidzącym systemu taksówkarzem, czy z bratem króla Jordanii - księciem Hassanem, z redaktorem lokalnej gazety, czy z rumuńskim generałem i profesorem Costache Codrecu zawsze cierpliwie wysłuchuje i bacznie monitoruje wypowiedzi interlokutora.

Często spotyka się z ludźmi polityki, takimi, jak gruziński prawnik Micheil Saakaszwili, których przyszłość jest trudna do przewidzenia, lecz robi to umyślnie, doskonale antycypując późniejszą, istotną pozycję swoich dyskutantów na arenie międzynarodowej.

Spis powszechny

Na wschód do Tatarii" można nazwać raportem, można też stwierdzić, że to swoistego rodzaju synteza polityczna i społeczna państw pogranicza, krajów leżących pomiędzy Azją, a Europą. Każde z tych określeń będzie jednak zbyt wąskie, nieodpowiednie, aby w pełni oddać sens i przesłanie tego kilkusetstronicowego dzieła.

Trzeba przyznać, że Kaplan prowadzi z Czytelnikiem bardzo subtelną i nie zawsze uczciwą grę. Powoli, spokojnie oprowadza go po ulicach miast, przedstawia rozmaitym ludziom, wskazuje na interesujące szczegóły krajobrazu, jak szary pył przykrywający samochody w Sofii oraz Damaszku, a potem nagle, znienacka, jednym zdaniem, czasami nawet jednym słowem wprowadza w stan zdumienia.

Mnie momentami Robert Kaplan mocno irytował. Jawił się czasami jako wszechwiedzący wieszcz, z którym trudno jest polemizować, ze względu na ignorowanie przez niego wszelkich argumentów, nawet tych, jak najbardziej zasadnych.

Dlatego nie podobały mi się w "Na wschód do Tatarii" dwie rzeczy. Po pierwsze, że Kaplan nie odniósł się w żadnej mierze do zasadności konfliktu izraelsko-palestyńskiego, a jedynie wskazał bardzo ogólną (i moim zdaniem - współcześnie widać, jak bardzo nietrafioną) prognozę jego zakończenia. A po drugie, mimo wszystko, "Podróże po Bałkanach, Bliskim Wschodzie i Kaukazie" okazały się takie krótkie...

Ocena: 6/6


Po powrocie z Bałkanów i Bliskiego Wschodu wciąż czuję się nieco otumaniona :) Nie wiem, czy to ze względu na obszerność i obfitość dzieła Kaplana, czy po prostu mam dosyć reportaży. Mam nadzieję, że jednak to pierwsze, bo czeka na mnie już kolejna wyprawa, tym razem do Babadag z Andrzejem Stasiukiem. Tymczasem podczytuję równocześnie cztery książki na raz, lecz chyba muszę się wziąć w garść i po kolei je solidnie pokończyć.

Nie pomoże mi w tym na pewno trwająca wiosna, zieleniejące się krzewy i wyjazd do Warszawy w najbliższy weekend. Jeśli uda mi się jakimś cudem nawet zająć miejsce w pociągu - to przecież nikt nie gwarantuje mi odpowiednich warunków do czytania, a szkoda.

A teraz idę przewieźć się jeszcze trochę po Turcji z Morisem Farhi i jego "Młodymi Turkami" :)

7 komentarzy:

  1. Bardzo interesująca i zachęcająca recenzja:)). Od razu chciałoby się rzucić na książkę i czytać, czytać..
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A jaka była prognoza zakończenia konfliktu izraelsko-palestyńskiego?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasandro_85, jeśli lubisz reportaże, bądź uwielbiasz podróże, szczególnie na Bliski Wschód - to zdecydowanie książka dla Ciebie. Jest niezwykła i bardzo ciekawa, zatem gorąco polecam! Pozdrawiam ;)

    Nutto, Kaplan twierdzi, że zostanie zachowane status quo (z końcówki lat '90 XX wieku), tj. że Izrael będzie nadal okupował wszystkie ziemie, a ponadto powoli wcielał je do państwa. Jak pisze: "Palestyńczycy nie mogę funkcjonować bez dostępu do gospodarki izraelskiej" oraz "Izrael będzie kwitł otoczony przez słabe palestyńskie bantustany, trzymane w rydzach przez lokalnych watażków".
    Co więcej wg Kaplana zaostrzenie konfliktu najlepiej obrazuje to, iż w miejscowości na Zachodnim Brzegu - Ramallah, gdzie niegdyś Żydzi jeździli w szabat na lody, stało się bardzo niebezpiecznie.
    Jednym słowem, bardzo mnie rozczarował i zniesmaczył ten rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przewyczerpująca recenzja. No i geograficznie-zainteresowaniowo ;) moje klimaty.
    Co do książek reportażowych to Wyd. Czarne naprawdę daje czadu. Moim skromnym zdaniem, na chwilę obecną, chyba najlepsi na naszym rynku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna książka - to od niej zaczęło się moje zainteresowanie reportażami i literaturą faktu. No i to pierwsza książka z wyd. Czarnego, którą przeczytałam;]
    Na pewno z lektury tej książki dowiedziałam się mniej więcej jak wygląda sytuacja na Balanach i okolicach, i co jest jej głównymi przyczynami. Zdarzały się niektóre fragmenty, które według mnie był lekko nietrafione, ale tytuł bardzo mi się spodobał. Do wymienionych przez Ciebie wad, zaliczyłabym także to, że w Polsce nie wydali kilku ciekawych książek autorstwa Kaplana, a nie mogę znaleźć w żadnej bibliotece, wersji w oryginale.

    OdpowiedzUsuń
  6. Orchisss, zgadzam się - Wydawnictwo Czarne jest naprawdę niezastąpione pod względem reportaży, a jak ktoś lubi ten gatunek i namiętnie czyta to naprawdę znajdzie genialne pozycje i jeszcze w dodatku pięknie wydane. A skoro geograficznie "Na wschód do" trafia w Twoje zainteresowania to tym bardziej Kaplana polecam :)

    Radosiewka, cieszę się, że podzielasz mój zachwyt Kaplanem. Ja mam ten problem, że i tych niewielu wydanych (bodajże trzech poza "Na wschód do...") nie mogę znaleźć w żadnej bibliotece. Jedynie "Bałkańskie upiory" znalazłam w księgarni. Ale przy okazji przeglądania strony Wyd. Czarne zauważyłam, że za w przygotowaniu jest nowa pozycja Kaplana, która aktualnie widnieje pod roboczym tytułem "Monsun. Ocean Indyjski i przyszłość amerykańskiego imperium", a jej wydanie planowane jest na (sic!) marzec 2012!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam podróże i reportaże, muszę tą pozycję przeczytać koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...