Jest taki region świata, który wciąż odkrywam na nowo. Chociaż leży stosunkowo niedaleko to jeszcze nie udało mi się do niego dotrzeć i wciąż waham się czy naprawdę bym chciała. Powodem mej niepewności jest panujący tam przenikliwy ziąb, surowy klimat, niższe temperatury (niższe nawet niż w Polsce!). A jednak fascynują mnie kraje nordyckie (i to wszystkie, nie tylko ich część zwana Skandynawią). Najbardziej chyba przyciąga mnie najdziwniejszy i zarazem najodleglejszy z tych krajów - niewielka Islandia. Nie wiem czy odważę się kiedykolwiek zapuścić na tę wyspę, odwiedzić to maleńkie państwo położone tuż obok zamarzniętej Grenlandii. Nie wiem, bo samo słówko ice (z ang. lód) w angielskiej nazwie tego miejsca mocno mnie, uwielbiającą słońce i upał, przeraża.
Staram się więc, w miarę możliwości, wybierać do tego europejskiego kraju jak najczęściej, ale tylko literacko. A ponieważ jestem wielką fanką pochodzącej z Islandii pani inżynier, aktualnie zajmującej się pisarstwem - Yrsy Sigurdóttir - nie jest to dla mnie duże wyzwanie. Obecnie jednak mą największą bolączką jest fakt, iż wszystkie przetłumaczone na język polski książki pisarki mam już za sobą i tkwię w oczekiwaniu na kolejną powieść (a raczej na tłumaczenie, choćby angielskie, bo niestety islandzkiego aż tak biegle nie znam ;))
Tymczasem poznajcie chociaż cząstkę powieści, które tak uwielbiam. Mam nadzieję, że łatwo dacie się zachęcić i sami po nie sięgnięcie. A może już nawet sięgnęliście...
Weź moją duszę

Konfrontacja współczesnych okrutnych zbrodni ze strasznymi tajemnicami z dawnych lat sprawia, iż ta powieść jest bardzo szokująca i zaskakująca. Gdy do fabuły dodamy jeszcze nadprzyrodzone zjawiska, ezoteryczne praktyki, tajemnicze zniknięcia personelu hotelu otrzymujemy bardzo dobry kryminał.
I chociaż czasami mamy ochotę potrząsnąć mocno Thorą, sprawić by zaczęła zauważać oczywiste wskazówki i tropy to i tak nie jesteśmy w stanie zniechęcić się i oderwać od tej książki. A przecież to nawet nie najlepsze dzieło autorki!
Ocena: 5/6
Spójrz na mnie

Szybko okazało się na szczęście, że w tym przypadku nie chodzi o pomoc bestialskiemu zboczeńcowi, lecz dwudziestokilkuletniemu Jakobowi, który został skazany za podpalenie ośrodka rehabilitacyjnego, w którym przebywał.
Wyrok skazujący był oparty na mocnych przesłankach - młody, upośledzony chłopak zafascynowany ogniem, nielubiący miejsca, w którym przebywał, być może odrzucony przez pozostałych pacjentów - idealny materiał na podpalacza.
Lecz Jakob to także wrażliwy, empatyczny, sympatyczny młodzieniec, który nie skrzywdziłby nikogo Przekonana o tym Thora postanawia mu pomóc i rozpoczyna swoje prywatne śledztwo, starając się zdobyć nowe dowody, mogące stanowić podstawę wznowienia postępowania.
Ta najmłodsza powieść o przygodach Thory bardzo przypadła mi do gustu. Mocna, trzymająca w napięciu akcja, tajemnicze znaki, zaskakujące dowody, trudne zagadki, mroczna szczypta metafizyki, a w tym wszystkim ciekawa bohaterka - kobieta, która nie ugnie się przed żadnymi przeciwnościami. Świetny, naprawdę genialny thriller!
Ocena: 5,5/6
Trzeci znak

Dlatego debiutancką powieść autorki przeczytałam w mocnym wakacyjnym słońcu pachnącym morską bryzą.
Przeczytałam ją, paradoksalnie, jako ostatnią część serii o przygodach Thory. Niesamowitym uczuciem było więc dla mnie odkrywanie literackich początków ulubionej pisarki. Nie przeszkadzało mi przy tym, iż historia Haralda prowadzącego badania dotyczące prześladowań czarownic na Islandii i brutalnie zamordowanego na terenie uniwersytetu wydaje się bardzo prosta, wręcz banalna. Nie denerwował mnie wątek badań nad czarownicami, który właściwie zdominował zagadkę kryminalną.
Z wypiekami na twarzy obserwowałam prywatne śledztwo Thory, powoli dowiadywałam się ciekawostek o ekscentrycznym życiu, wydawałoby się przykładnego badacza, zamordowanego Haralda i prawie do ostatniej strony nie wiedziałam, kto tak naprawdę zabił. Jak ja lubię takie książki!
Ocena: 5/6
Mieszkam na Islandii już od 7 lat i nie jest tu aż tak zimno i surowo jak się wydaje ; )
OdpowiedzUsuńTeż czytałam wszystkie książki Yrsy. Polecam też książki Indridason Arnaldura ;))
Biorąc pod uwagę jak kiepskie skandynawskie czytadła okupują listy bestselerów (Lackberg), książki Sigurdardottir stosunkowo słabo sobie u nas radzą. A wyróżniają się na wielki plus.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o to zwiedzanie, to mam podobnie. Marzę o podróży do Norwegii i do Islandii, ale kurczę, zimna się boję. No i ostatnio dowiedziałam się, że w Finlandii jest zbudowana dla turystów Dolina Muminków. Normalnie aż mnie skręca, by to kiedyś zobaczyć...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie,
Sol/Monique
PS. W wolnym czasie zapraszam do mnie na KONKURS! :)