Menu

wtorek, 17 listopada 2009

Mr Pile i pandemia (Pan Stosik, odsłona druga).

Przyznaję się.
Długo zwlekałam z kolejnym zaprezentowaniem moich dorobków, ale to też dlatego, że lista mych lektur skurczyła się do jednej jedynej tematyki, stricte naukowej, którą to sytuację wymusiła na mnie sesja wrześniowa oraz rychłe nadejście roku akademickiego.

Jak wiecie (lub nie) moje lato obfitowało przede wszystkim w Musierowicz. Później były kodeksy i inne ustawy. Oraz podręczniki.
Dziś natomiast zaprezentuję Wam lektury na jesień i wczesną zimę. Nieprzypadkowo dobrane. Niemalże każda "z innej parafii".
Enjoy.




Kolejno od góry:
1. "Agencja Złamanych Serc" Irena Matuszkiewicz - lektura z rodzaju tych lekkich i kobiecych, którą rodzicielka moja zakupiła w przypływie dobrego humoru, leży już na półce dostatecznie długo, więc w końcu muszę się za nią zabrać.
2. "Busz po polsku" Ryszard Kapuściński - cykl reportaży mistrza... reportażu, to chyba mówi samo za siebie. Już przeczytałam, a za niedługo recenzja. :)
3. "Wojna futbolowa" Ryszard Kapuściński - zafascynowana Kapuścińskim daję się mu porwać na kolejną wyprawę, tym razem do Afryki i Ameryki Łacińskiej. Oczywiście w poszukiwaniu upałów.
4. "Dom nad rozlewiskiem" Małgorzata Kalicińska - nie wiem, jak książka ma się do serialu, a jak książka i serial razem mają się do życia, ale kupiłam Kalicińską pod wpływem mody i boję się, że będę żałować. Jednakże przecież sama się muszę o tym przekonać.
5. "Gułag" Anne Applebaum - monografia historyczna - tak chyba należałoby nazwać nagrodzoną Pulitzerem książkę Applebaum, którą zaczęłam już czytać i niestety nie wiem kiedy skończę, bo utrudnia mi to niestety... wielkość "Gułagu". I to wielkość dosłowna i w przenośni. Dosłowna, bo gdy mam wybrać lekturę do tramwaju/autobusu to wybieram coś o mniejszych gabarytach. W przenośni zaś, bo chcąc czytać coś przed snem wybieram książkę mniej "ciężką" pod względem tematycznym. Recenzję zatem obiecuję, ale chyba w nieco większym odstępie czasu:)

Uznacie mnie za wariatkę, ale mam zamiar jutro udać się do WBP i poplątać się między półkami docelowo szukając czegoś do pracy magisterskiej. Jak obstawiacie? Ile lektur stamtąd wyniosę?

(Oby, jak najmniej...)

8 komentarzy:

  1. Stawiam na 5 książek do poczytania.:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja myślę, że 3 będą dla przyjemności :) Gratuluję stosiku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 4! Bo taki jest limit wypożyczeń w głównym oddziale :P Chyba, że coś jeszcze wyniesiesz z innych oddziałów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do "rozlewiska" - pewnie,że trzeba się przekonać samemu. Zresztą każdy lubi co innego. Jaki masz temat magisterki?

    OdpowiedzUsuń
  5. clevera, Lilithin, Zosik - za niedługo zaprezentuję dzisiejsze zdobycze :)

    Balianna - mam nadzieję, że "Rozlewisko" chociaż troszkę przypomni mi serię Siesickiej "Opowieści rodzinne". Chociaż tamten cykl był dla młodzieży, więc spodziewam się czegoś dojrzalszego.
    Temat pracy mgr mam bardzo abstrakcyjny. Ogólnie mogę powiedzieć, że piszę o ugryzieniach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. gratuluję !!! zapraszam do mnie :)
    Virginia

    OdpowiedzUsuń
  7. Też postanowiłam zmęczyć "Dom nad rozlewiskiem", by się przekonać, co to za bestseller. Dużo czasu na czytanie:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...