Menu

piątek, 13 lipca 2012

Co, ile, czego, z czego... czyli Kwartalnik część szósta, a druga w roku 2012

Lato sprawia, że czuję się naładowana pozytywną energią. Tylko w lecie mam siłę by od rana do wieczora przemieszczać się rytmicznym krokiem, robić tysiąc rzeczy na raz i nie zagubić się, cały dzień robić porządki i nie narzekać (a wręcz być dumnym z kilku wyniesionych worków ze śmieciami), biegać po sklepach by odnaleźć upragnione pastelowe szorty, a wrócić do domu z żółtym słonecznym żakietem, czytać i pisać, pisać i czytać. I jeszcze raz czytać.

W lecie nie przeszkadzają mi chmary komarów (w końcu od czego są siatki w oknach i aromatyczna bazylia na balkonie), burzowe wieczory, gdy grzmi tak bardzo, że podskakuję siedząc z książką na kanapie, sąsiedzi, którzy o 7 rano stwierdzili, że będą wiercić w podłodze, ani administracja budynku skrzecząca cały dzień kosiarką przez którą popołudniu strach otworzyć okno, bo aromat trawy i unoszące się w powietrzu paprochy wywołują u alergików (czyli u mnie) duszności. To ta rzeczywistość podsyca moją wyobraźnię, ale tyko literacki świat może ją w pełni zagospodarować, rozwinąć, poruszyć, rozochocić. Zobaczcie jak bardzo w tegorocznym przedleciu :)


Drugi kwartał 2012 roku obfitował w mym przypadku w lektury bardziej naukowe, w ślęczenie po nocach nad notatkami, komentarzami, glosami i słownikami. Opłaciło się, bo uczyniłam krok milowy w kierunku tak długo oczekiwanego wyzwolenia się spod uniwersyteckich skrzydeł. To wszystko odbiło się niestety na mym czytelnictwie nienaukowym. Ale już nadrabiam!

W drugim kwartale roku przeczytałam 11 tytułów. Aż o pięć mniej niż na początku roku, ale o dwa więcej niż rok temu o tej samej porze (też w ogniu sesji). W poplątanym kwietniu sięgnęłam po 5 książek, w słonecznym, acz pracowitym maju po 4 lektury, a w zwariowanym czerwcu, który nie wiem kiedy minął, tylko 2 pozycje.

Łącznie przeczytałam 4085 stron, czyli o ponad tysiąc stron więcej niż w zeszłorocznym okresie przedsesyjnym i sesyjnym. Średnio czytałam 44 strony na dobę.

Niestety w mych wyborach dominowały książki zagranicznych autorów, których przeczytałam aż 10, a tylko 1 raz sięgnęłam po polskiego autora.

Przeczytałam 4 lektury z wyzwania Rosja w literaturze i tylko 1 książkę z wyzwania Klasyka literatury popularnej. Wyzwanie Z półki znowu zostało przeze mnie wykonane tylko w stosunku do e-książek, gdyż przeczytałam 4 e-booki. Większość książek po które sięgnęłam stanowiły egzemplarze recenzyjne, było ich 5 sztuk. Przeczytałam też 1 książkę wypożyczoną z biblioteki, a 1 lekturę odkurzyłam - była to "Ania z Szumiących Topoli".

W drugim kwartale najczęściej podróżowałam do Rosji, dzięki książkom mojej ukochanej Aleksandry Marininy, ale byłam również w USA, Wielkiej Brytanii, we Lwowie oraz na Jamajce. Niewątpliwym odkryciem tego kwartału jest Virginia C. Andrews i jej, wznowiony niedawno, cykl książek o rodzinie Dollanganger. W dalszym ciągu, jak już się pewnie domyślacie, ulegam też urokowi książek Marininy :)

Średnia ocen w minionym kwartale była "zatrważająco niska" i wynosiła 4,95 ;) Nie wszystkie książki przypadły mi zatem w stu procentach do gustu, ale to dobrze, bo na pewno teraz nikt nie powie, że wystawiam tylko laurki :)

Żadna książka też nie zachwyciła mnie w ciągu tych trzech miesięcy i nie porwała całkowicie. A szkoda.
Dwie lektury były jednak temu bardzo bliskie i z pewnością zasługują na wyróżnienie. Są to: "Kwiaty na poddaszu" wspomnianej już Virginii C. Andrews oraz "Płotki giną pierwsze" Aleksandry Marininy, która to książka pojawiła się wtedy, gdy już myślałam, że w serii o Anastazji Kamieńskiej nic mnie nie zaskoczy.
W minionym przedleciu nie było żadnych zachwytów, ale też nie pojawił się płacz i zgrzytanie zębów, gdyż żadna książka nie otrzymała oceny najniższej. Rozczarowały mnie natomiast "Marionetki" Pawła Jaszczuka, a trochę zaniepokoiła pierwsza część trylogii Dana Wellsa dla młodzieży o wdzięcznym tytule "Nie jestem seryjnym mordercą".

Jak u Was wyglądało przygotowanie do lata? Czytaliście na potęgę by teraz móc szaleć pozaksiążkowo, czy też chomikowaliście lektury na wielką letnią ucztę?

---
opublikowane zdjęcie znalazłam w Internecie

14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wypoczynek nastąpi chyba dopiero, gdy postawię ostatnią kropkę w pracy mgr, ale dziękuję i również życzę Ci dużo letniego wypoczynku. Przede wszystkim z książką! :)

      Usuń
    2. tak mimochodem zapytam, czy praca już ukończona?

      Usuń
  2. ja nadal nie mam czasu na porządne czytanie, ale odkąd jeżdżę autobusami do i z pracy - jest lepiej ;)
    dużo słyszałam o 'kwiatach na poddaszu', ale nigdy nie byłam do końca przekonana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komunikacja miejska jest niezastąpiona w poprawie statystyk czytelnictwa :) Dojeżdżając w dni powszechnie nawet 20 minut w jedną stronę (i dodając jeszcze do tego oczekiwanie na przystanku) po tygodniu spokojnie kończyłam wcale niekrótki (300 stron) kryminał Marininy. Nie wiem, jak wśród tego autobusowego/tramwajowego gwaru jestem w stanie się skupić, jeszcze czasami stojąc i z braku wolnych miejsc próbując utrzymać równowagę przy barierce, ale w domu to mi nie wychodzi!

      "Kwiaty na poddaszu" są godne polecenia, ale dosyć smutne i wstrząsające, dlatego nie są dobrą lekturą na każdy czas.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. tola - w pociągach jest lepiej czytać...

      Usuń
    3. zawsze to jakaś sposobność do czytania, kiedyś ktoś powiedział, jeśli nie mozesz czytać w innym zcasie, rób to przy jedzeniu...

      Usuń
  3. Mam plany czytelnicze, m.in. nadrobić starsze numery "Bluszcza". Ale ja także scrapuję i okazuje się, że to zajęcie pochłania mnie coraz bardziej. Co nie znaczy, że z czytania rezygnuję- co to, to nie!:::

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, właśnie mi przypomniałaś o gazetkach zalegających mój nakastlik. Oczywiście "Bluszcz" także wśrod nich jest - szkoda jednak, że będą to jego ostatnie egzemplarze...

      Umiejętności związanych ze scrapowaniem bardzo zazdroszczę. Zwłaszcza, gdy widzę jakie piękne rzeczy wychodzą spod Twoich rąk :) Ja w dodatku, że jestem leworęczna to mam aż dwie lewe ręce i w pracach ręcznych jestem kiepska (wyszywanki na technikę robiła mi zawsze ciocia - krawcowa - która nie miała cierpliwości do tego by mnie szkolić, bo byłam niewyuczalna).

      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Czytam Twojego bloga i dziękuję Ci za wpis
    oraz zapraszam także do moich recenzji książek na stronę
    http://dodeski.pl

    Gorąco polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
    2. Ja dodam od siebie, że trafiłem na Twój blog trochę przypadkowo, ale jestem pod wrażeniem tych palm po bokach strony, są bardzo odprężające. dzięki, pozdrawiam

      Usuń
  5. Hej, ja mam pytanie małe. Czy byłabyś zainteresowana umieszczeniem w Katalogu Czytelniczym? Wystarczy tylko, że dodasz Katalog do linków i napiszesz w komentarzu bądź w mailu, żebym wpisała na listę Twojego bloga. :) Oczywiście, do niczego nie zmuszam.
    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miły opis lata, choć zdaję sobie sprawę, że alergicy muszą bardzo uważać. Nadchodzące miesiące przyniosą trochę ulgi.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...