Menu

niedziela, 4 grudnia 2011

Jak woda sodowa - to tylko z saturatora. "Obrazki z Nebraski" Grażyna Trela

Każdy z nas zwykle z wielkim sentymentem wspomina dzieciństwo. Niektórzy pamiętają je, jako beztroskie czasy zabaw, braku problemów, słodkiej niewinności. Inni doceniają to, czego wówczas się nauczyli, co zrozumieli i jaką przez to życiową drogę obrali.
Bez wątpienia nie każde było wspaniałe, a dzieciństwo przypadające na okres PRLu musiało być ciężkie już dla zasady, lecz przecież było przy tym pełne niezwykłości i jedynego w swoim rodzaju, niepowtarzalnego folkloru.


Trudno zapomnieć wszak miłego Rysia, osiedlowego głupka, który koniecznie nie chciał iść do wojska i ukrył się nawet w seminarium duchownym, a gdy wyszedł, za piwo pokazywał wszystkim swoje intymne tatuaże. Niełatwo pozbyć się z pamięci przystojnego kolegi Pawła próbującego za wszelką cenę przywrócić sprawność, którą utracił w wyniku nieszczęśliwego wypadku, poprzez wchodzenie pod każdy nadjeżdżający samochód albo Julki, czule całującej swojego przybranego, wujka za miłe prezenty, które jej wciąż sprawiał. Jak wzdrygnąć można się na wspomnienie sanek i taty, który nas na nich woził albo niedobrych przedszkolnych obiadków, których każdy pozbywał się na swój sposób. Te wszystkie bijatyki, wymyślone zabawy, pierwsze miłosne emocje wchodzą głęboko w pamięć i nie sposób ich po prostu wymazać. Tak, jak saturatorów, telewizorów z jednym tylko programem, który w dodatku wciąż miał usterki, syfonów i jeansów, o których marzył każdy dzieciak.

"Obrazki z Nebraski" to przede historia o poszukiwaniu lepszych miejsc - takich kolorowych pocztówek, które można by przypiąć do bambusowej maty nad łóżkiem, a rano z dumą pochwalić się nimi w szkole. To wciśnięta w wąskie amerykańskie jeansy opowieść o barwnym, chociaż niełatwym, dorastaniu w latach '60 ubiegłego wieku, na jednym z wielu polskich blokowisk.
Wspomnienia te nie pozbawione są humoru, dziecięcej świeżości i niewinności okraszonej uszczypliwą ironią i mnóstwa niezwykłości, których próżno szukać w sztywnych, bardziej rzeczowych biografiach.

Grażyna Trela prowadzi nas za rękę na Nebraskę. Osiedle w jednej z podkrakowskich miejscowości nazwane tak nieoficjalnie przez młode pokolenie na cześć jednego z amerykańskich stanów (a właściwie z ogromnej tęsknoty za tamtym światem) nie jest jedyną anomalią na polskim gruncie. Bo była i Dakota, i Luizjana, czy nawet Oklahoma, ale wiadomo, iż to Nebraska, z wymalowanym napisem na jednym z wielkopłytowych bloków, była najlepsza (chociaż przecież rządziła się naprawdę surowymi prawami!). Wchodzimy więc z naszą bohaterką w całkiem inny świat - świat dziecięcych wzruszeń, problemów, pragnień, trosk, w rzeczywistość, w której najważniejsza jest wyobraźnia, a wszystkie sny mogą się ziścić. Przemiła i bardzo radosna to podróż. Po dawnych szkołach z obowiązkowym wychowaniem obywatelskim w programie, po domach, gdzie rozbrzmiewają echa radzieckich produkcji filmowych i telewizyjnych, po blokach z dachami w upalne dni przypominającymi diabelski rożen, na których opalają się żądne brązowej skóry dziewczęta (całkowicie saute).
Nie zawsze na Nebrasce jest zabawnie. Wciąż jesteśmy bowiem świadkami rozstań, nieszczęśliwych miłości, tajemniczych wyprowadzek, czy nawet śmiertelnych wypadków.

Mnie, której dzieciństwo tylko w minimalnym stopniu przypadło na ostatnie lata PRLu, ten dziecięcy świat, wykreowany w książce Pani Grażyny Treli, jest dziwnie znajomy, nieco nęcący i wzbudza we mnie przemożną tęsknotę. I jest autentyczny do bólu (co najmniej tego, który odczuwa się po przecięciu wargi na beznadziejnym wuefie).

Ocena: 5/6


I nadejszła ta wiekopomna chwila, kiedy mamy grudzień, czyli miesiąc typowo zimowy. To chyba dobry miesiąc na wspomnienia, na ciepłe i zabawne opowieści wychodzące prosto z naszego serca i myślę, że "Obrazki z Nebraski" mogą doskonale poprawić Wam humor. Mnie te historyjki, a właściwie anegdotki wprost zauroczyły.

Grudzień będzie chyba przede wszystkim miesiącem czytania na czytniku. Teraz sprężam się i powoli kończę dwie e-lektury - trzecią część trylogii Larssona oraz prześmiewcze dzieło Palikota. Później czas na bardziej mroczną opowieść i "Vlada Draculę" oraz "Hańbę" (Porozmawiajmy o książkach się wciąż rozwija, a ja jakoś nie). W między czasie na pewno zajrzę na Plac Lalek z Krzysztofem Kotowskim oraz odwiedzę Dallas '63 wraz z Kingiem. A tymczasem pozwólcie, że jeszcze chwilę, jeszcze momencik zostanę w PRLu, za którym nie tęsknię, ale jakoś tak miło mi się przebywa.

6 komentarzy:

  1. mnie ta książka jakoś do siebie nie przekonuje,ale być może kiedyś po nią sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiłaś mnie,jak ją zobaczę w bibliotece,czy gdzieś,to postaram się przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem bardzo ciekawa twoich wrażeń z "prześmiewczego dzieła Palikota" - jak to ujęłaś. Czytałam na jej temat jedną recenzje blogową i wrażenia były mieszane. W Empiku, w październiku plasował się na bodajże 4 miejscu w topie sprzedaży, a pobiła go książka o Kaczyńskim. Czyli Polacy interesują się polityką.:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. dm1994, jeśli faktycznie jakaś książka by mnie nie przekonywała to bym po nią nie sięgała. Ale zawsze istnieje możliwość przekonania się do lektury po jakimś czasie ;) Pozdrawiam!

    Miravelle, sprawdź koniecznie, jeśli Cię zainteresowała. Pozdrawiam.

    Clevero, podzielę się wrażeniami - obiecuję :) Książka jest przyjemna, szybko się ją czyta, mam nadzieję, że równie lekko będzie mi się potem pisało recenzje. Czwarte miejsce na liście bestsellerów nie powinno dziwić - wszak wszyscy kochają Palikota ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, nigdy bym chyba nie usłyszała o tej książce, gdyby nie Twoja recenzja :) Także dzięki Tobie dopisuję ją do mojej listy i poszukam w bibliotece, bo zapowiada się naprawdę ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. miqaisonfire, dopisz, koniecznie dopisz. Książka naprawdę godna poświęcenia uwagi. Bardzo się cieszę, że mogłam ją przeczytać. Teraz podsunę ją mojej mamie, której bliżej wiekiem do autorki i jestem strasznie ciekawa, jak ją oceni oraz czy ma jakieś zbieżne wspomnienia :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...