Menu

sobota, 4 czerwca 2011

W lodowej krainie Inuitów. "Lód w żyłach" Yrsa Sigurðardóttir

Najgorszym z możliwych rodzajów śmierci jest śmierć z zimna. Nieświadoma niczego ofiara wychodzi na papierosa, do pobliskiego sklepu, czy do samochodu po zapomnianą komórkę. Odległość jest nieduża i przy dobrej aurze widzi cel podróży, zaś przy złej - tylko niewyraźne kontury.

Teraz nie widzi praktycznie nic. Może polegać jedynie na swojej orientacji w terenie. Idzie przed siebie, lecz nie dociera do celu, który zniknął, rozpłynął się w tajemniczej mgle, w sercu nawałnicy.

Próbuje zawrócić.
Bezskutecznie. Śnieg zatarł wszelkie ślady, a naszego bohatera ogarnia coraz większe przerażenie. Mróz wdziera się do jego organizmu powoli, subtelnie, przez uszy, nos, usta. Z każdym oddechem zalewa go nowa fala zimna. W pewnym momencie myśli już, że jego ciało, jego skóra oddychają już nie tlenem, lecz mrozem.

Nie ma już siły na łzy i zawodzenie, na dreszcze i szczękanie zębami, a w końcu na otwarcie oczu. Jego rzęsy powoli trawi lód, oddech staje się cierpieniem, a sen niespodziewanie kojącym wybawieniem. Śni o tym, kiedy go znajdą i co powiedzą. Może jedynie: "Biedaczek"?


Czy taki los spotkał Oddny Hildur?

Pracownica firmy prowadzącej odwierty na mrocznej i wiecznie skutej lodem Grenlandii, młoda mężatka uwięziona przez cztery tygodnie w mroźnym piekle i skazana na oglądanie tych samych twarzy członków ekipy i zarazem swoich współpracowników oraz współtowarzyszy niedoli, pewnego dnia zapada się pod ziemię.

Nic dziwnego, że po zniknięciu Oddny, pozostali pracownicy firmy postanawiają opuścić tę dosyć nietypową scenerię. Każdy pretekst jest doskonały do tego, by wyrwać się z zamkniętej przestrzeni bazy umiejscowionej na środku lodowej pustyni, gdzie życie człowieka nie zależy od niego samego, ale od wszelkiego rodzaju maszyn zapewniających mu ciepło, schronienie, pożywienie oraz od, czasami bardzo agresywnego i krwiożerczego, żywiołu.
Czy miejscowi mają rację uparcie i nieustępliwie ostrzegając wszystkich przybyłych przed panującą na terenach, gdzie dokonuje się odwiertów, straszną klątwą?

Z tym problemem musi zmierzyć się Thora - islandzka prawniczka, która przybywa na Grenlandię z ekspedycją, by uratować honor i pieniądze firmy wiertniczej, która ją wynajęła. Początkowo wszystkie dziwne zdarzenia - zniknięcie trojga pracowników, nieodwracalne zniszczenie sprzętu, czy brak kontaktu ze światem zewnętrznym - udaje się jakoś zracjonalizować . Ale z czasem w kilkuosobowej grupie zamkniętej w niewielkiej bazie rodzi się coraz więcej pytań, na które nie ma odpowiedzi, a kolejne wydarzenia napawają całą ekipę grozą.
Może tubylcy postępują właściwie unikając tego przeklętego miejsca?

Yrsa Sigurðardóttir stworzyła książkę, którą można czytać tylko przy dziennym świetle. "Lód w żyłach" jest mocną i sugestywną lekturą, a także wydawałoby się doskonałym kryminałem na ciepłe letnie wieczory, gdy upał już tak nie daje się we znaki i możemy przycupnąć przy otwartym oknie z książką w ręku oraz koktajlem ze świeżych truskawek na stoliku.
Otóż ta powieść sprawi, iż zapomnicie o koktajlu, o trudzie upalnego dnia, o przyjemności płynącej z rozwiązywania kryminalnych zagadek. Będziecie tylko Wy oraz historia, która przeraża Czytelnika, napawa go panicznym strachem, pobudza jego wyobraźnię do tego stopnia, że wciąż nerwowo rozgląda się dookoła, śledzi cienie przemykające po ścianie i odgłosy czające się w głębi domu - szczególnie w ciszy i mroku letniego wieczoru.

"Lód w żyłach" uderza z tak dużym impetem, że nie sposób czytać tego przeraźliwego thrillera po zmroku. Każdy powrót do lektury to nieustający lęk, kołatanie serca, napięcie nerwowe, zimne dreszcze, z atakiem paniki włącznie. Zabójczo mroźny klimat książki sprawia, iż Czytelnik woli jak najszybciej poznać prawdę, rozwiązać sprawę wraz z Thorą, niż tkwić w niebezpiecznym i zarazem nieznośnym marazmie choć minutę dłużej.

Z ostatnią stroną, z ostatnim zdaniem książki Sigurðardóttir odetchnęłam z ulgą. Poznałam tajemnicę, krok po kroku śledziłam rozwiązanie tej, wcale niełatwej, zagadki. Ponadto zaciągnęłam się mroźnym, grenlandzkim powietrzem oraz zaprzyjaźniłam z sympatyczną i odważną Thorą oraz jej kompanami.

A przy okazji przeczytałam doskonałą lekturę!

Ocena: 5,5/6


Nie przypuszczałam, że jakakolwiek książka może mnie tak przerazić. Leżąc wieczorem w łóżku, czytając w blasku nocnej lampki zastanawiałam się tylko, co może się czaić w mroku pokoju. A muszę przyznać, że za bardzo strachliwa nie jestem.
"Lód w żyłach" to kolejny nordycki kryminał, który całkiem szczerze mogę Wam polecić. Nie jest to pierwsza część serii o prawniczce Thorze, ale też nie ostatnia. Kolejność nie ma tu jednak większego znaczenia - a przynajmniej ja nie zauważyłam takiej zależności.

***
I oto nadszedł ciepły, słoneczny czerwiec, a co za tym idzie powolne zamykanie wszystkich uczelnianych spraw. W ostatnim czasie siedziałam z nosem w książkach, niestety nie w takich, w jakich bym chciała, lecz mam nadzieję za niedługo już nic nie będzie mnie ograniczać w czytaniu i recenzowaniu.

Korzystając z wolnej chwili postanowiłam założyć stronę mojego bloga na bardzo popularnym ostatnimi czasy portalu społecznościowym Facebook. Wszystkich zapraszam do "polubienia" mojej strony - dla stałych i tych mniej stałych Czytelników będzie to dodatkowe ułatwienie, gdyż będę publikowała na facebookowym profilu linki do wszystkich nowych tekstów, ale także inne, ważne oraz przykuwające uwagę informacje dotyczące różnego rodzaju wydarzeń kulturalnych.
Oto link: Łyżka gustu, garść dobrego smaku, szczypta kultury

Na zakończenie pragnę podziękować wszystkim głosującym na mnie w plebiscycie Dziennikarz Roku 2010. Głosowanie zakończyło się wraz z ostatnim dniem maja i niestety nie udało mi się zdobyć zaszczytnego wyróżnienia w kategorii kultura, lecz muszę przyznać wszystkie te głosy bardzo mnie podbudowały. Jeszcze raz dziękuję! :)

A od poniedziałku zapraszam wszystkich na mój nowy blogowy cykl, który (mam nadzieję) będzie ukazywał się w miarę regularnie :)

9 komentarzy:

  1. Zdecydowanie interesująca książka, więc będę musiała koniecznie ją przeczytać:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam chrapkę na tę pisarkę. Ale na razie nic z tego, moja "stosowa" półka już pęka w szwach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rekomendacja znakomita:) Już czuję zimno i dreszcz emocji po Twoim wprowadzeniu.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię Thorę - jest naprawdę fajną bohaterką. Czytałam dwie części o jej prawniczych zmaganiach, więc i do tej dotrę na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie coś dla mnie. :) Uwielbiam czuć przerażenia czytając książki... dreszczyk emocji, gwarantowany.
    Muszę koniecznie przeczytać tę książkę!

    Pozdrawiam serdecznie :)
    I dodaję do obserwowanych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziekuje za odwiedziny u mnie:)
    Co do Picoult- przeczytaj 'Bez mojej zgody'.Rewelacyjna.U mnie własnie od tej ksiażki zaczeła sie przygoda z ta autorką.
    Co do tego tytułu o którym pisałas-to jeszcze nie czytałam.Jetem ciekawa Twojej opinii.

    'Lód w zyłach' jest na mojej liscie do przeczytania.Od jakiegos czasu poszukuje tej ksiażki.Chyba bede musiała kupić bo w bibilotece nie ma:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Matko, po twojej recenzji już się boję, nie lubię też śniegu i zimna, ale to dla mnie żadna przeszkoda, jeśli naprawdę jest taka dobra
    to i tak ją przeczytam.

    poza tym masz wspaniały szablon, mi się strasznie podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kasandro_85, gorąco polecam, oczywiście jeśli lubisz kryminały. Przy tej książce naprawdę można się bać ;)

    Nyx, znam ten problem. Moja półka pęka w szwach, a tu jeszcze wciąż na blogach wszyscy mnie kuszą nowymi tytułami. Ale gdy już zrobi się u Ciebie "luźniej" to polecam Yrsę :)

    Nutto, dziękuję za komplement :) Muszę przyznać, że podczas czytania emocje były naprawdę niemałe.

    Beatrix73 i jak podobały Ci się jej książki? "Lód w żyłach" jest moim pierwszym spotkaniem z Yrsą, a ponieważ był tak znakomity nieco obawiam się kolejnych i związanej z nimi możności rozczarowania :)

    Miqaisonfire, gorąco polecam "Lód". Dreszcz emocji podczas czytania gwarantowany ;)

    Z głową w książce, czytałam już "Bez mojej zgody" dobre dwa lata temu. Teraz zapragnęłam powrócić do Picoult, a ponieważ wiem mniej więcej czego się spodziewać szukam kolejnych jej tomów w bibliotece.

    Też mam problem z książkami Yrsy, bo w bibliotece znalazłam chyba tylko dwie pozycje, a wolałabym nie zapełniać już swojej półki kolejnymi tomami...

    Catherine, podobnie jak Ty nie lubię śniegu i zimna, preferuję bardziej gorące klimaty, lecz "Lód w żyłach" czytany w ogniu upalnego lata przynosi nieco ochłody ;)

    Dziękuję za komplement. Gotowy szablon połączyłam ze zdjęciem własnego autorstwa - idealnie się dopasowały, a teraz tak się przywiązałam, że szkoda mi zmieniać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę dodałam do schowka, lubię takie zimne klimaty :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...