Menu

czwartek, 13 października 2011

Konserwa rybna. "Dziewczyna, która pływała z delfinami" Sabina Berman

Mieszkają w klimacie subtropikalnym. Lubią ciepło, lekką morską bryzę, a nawet oceaniczne głębie. Są genialnymi, bardzo szybkimi pływakami. Chociaż mistrzostwo zawsze oddają bez walki. Najpewniej przez skromność.
Żyją w wielkich społecznościach, wspierając się wzajemnie w trudach życia - w zdobywaniu pożywienia, zapewnieniu sobie bezpieczeństwa i spokojnego bytu.

Tuńczyki. Ogromne makrelowate. Cenione przez smakoszy.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że droga tuńczyka z bezkresnych przestrzeni mórz na nasz talerz, gdzie leży w towarzystwie kukurydzy, ryżu lub makaronów jest długa i niejednokrotnie okupiona cierpieniem.


Najlepiej wie o tym Karen. Chociaż do końca nie rozumie.
Tak samo jak tego, dlaczego po zniknięciu przedziwnej, szorstkiej pani w domu pojawiła się elegancka kobieta, która z dnia na dzień zabroniła jej spać w piwnicy, zmuszała ją do częstego mycia, czesania i nauki mówienia. W dodatku zabroniła jej jeść piasku. Jakby to było coś złego.

Isabelle Nieto znalazła Karen w białym domu, odziedziczonym po rodzonej siostrze, znajdującym się w jednym z meksykańskich miast, zwanych "Perłą Pacyfiku". Dziewczynka była brudna, wystraszona, miała piętrowe kołtuny na głowie oraz iście dzikie maniery. To dzięki ciotce Isabelle - Karen nauczyła się mówić, czytać, sprawnie funkcjonować i poszła do szkoły oraz rozpoczęła dalsze kształcenie.
Oczywiście nie bez problemów. Na studiach przylgnęło do niej przezwisko "Pani Zdolna Inaczej", gdyż miała wieczne trudności w pojmowaniu umownych pojęć i zagadnień, nie potrafiła myśleć abstrakcyjnie. Wyróżniała się za to doskonałą, wręcz fotograficzną pamięcią. Ale nie lubiła przenośni, nie miała wyobraźni, a jej świat zamykał się w tym co proste, widoczne gołym okiem.

Sabina Berman, jak na bezczelną nieznajomą Meksykankę przystało, z buciorami weszła do mojego umysłu i nie opuściła go ani na chwilę, aż do ostatniej, 231 strony, przygód Karen.
W dodatku kreując w swojej powieści postać wszędobylskiej, choć autystycznej dziewczyny zachowała się nieco egoistycznie, nie pozostawiając zbyt dużo miejsca innym bohaterom. Ciotka Isabelle, opiekująca się domem Grubaska, marynarze, a wśród nich sympatyczny Ricardo, przedsiębiorczy Gould oraz wielu, wielu innych przemknęło się przez życie 41-letniej Karen, która potrafiła prowadzić wielkie rybne przedsiębiorstwo zajmujące się połowem tuńczyka, a nie mogła przemóc się by obcej osobie podać dłoń na powitanie, czy by przytulić swoją ciotkę i zdefiniować słowami to, co do niej czuje.

"Dziewczyna, która pływała z delfinami" to trudna i bardzo przejmująca lektura. Autorka wprowadza nas do umysłu, do świata widzianego oczami kobiety chorej na specyficzną formę autyzmu. Karen ma wysoki iloraz inteligencji, w miarę dobrze funkcjonuje w społeczeństwie, jednak jej potrzeba kontaktów z innymi ludźmi jest ograniczona. Wyizolowanie, postawa wysoce antyspołeczna, brak nawiązywania bliższych relacji z innymi - to wszystko sprawia, iż Karen postrzegana jest jako odmieniec, niekiedy mylnie nazywana głupią, obrzucana inwektywami.
Dlatego nasza bohaterka najlepiej miewa się schowana w "kokon" - ubrana w strój do nurkowania. Doskonale czuje się w swoim domu w Mazatlán, czy w egzotycznym Caeiro, gdzie może bez przeszkód pływać i zapuszczać się w podwodny świat - jej prywatny azyl.

Autorka nie podaje w swojej książce żadnej konkretnej recepty na chorobę Karen. Nic nie sugeruje, nie próbuje przekonać nas, że należy chorych uspołeczniać i nie wskazuje konkretnej ścieżki życiowej, którą powinna podążać osoba autystyczna. Pozwala za to zastanowić się, podumać nad losem Karen i powoli zrozumieć.

Czytelnik w mig pojmuje, że najlepiej pozwolić Karen samej decydować o własnym życiu.

Pozwolić jej leżeć na dnie morza z głową opartą na płaskim kamieniu, pozwolić zamknąć się w ciasnej, szczelnej uprzęży na długie, ciche godziny, pozwolić jej nawet, o zgrozo, jeść piasek, tak by każde ziarenko mocno zgrzytało pod naciskiem jej zębów. Przede wszystkim zaś pozwolić jej pływać, pływać z delfinami.
Tymi samymi, które kiedyś uratowała wymyślając i wprowadzając humanitarne zasady połowu tuńczyków. Bo właśnie najwięcej delfinów ginie w sieciach przeznaczonych dla kogoś innego...

Ocena: 5/6



Powieść Sabiny Berman czytałam nad ciepłym morzem i ani na chwilę książka ta nie pozwoliła mi od siebie odejść bym mogła zażyć orzeźwiającej kąpieli. Rozumiem miłość Karen do morza, do morskich głębin, do tego wspaniałego podwodnego świata. Wydaje mi się, że rozumiem także chęć odizolowania się od wszystkiego i wszystkich. Ale nie na dłuższą metę. Prędzej czy później okazuje się, że jestem osobą wielce prospołeczną, że muszę się przed kimś wygadać, z kimś porozmawiać, coś omówić. Tym właśnie ja i my wszyscy różnimy się od Karen. To bardzo proste i zarazem skomplikowane oraz przykre. Niemniej jednak polecam Wam gorąco spotkanie z "Dziewczyną, która pływała z delfinami".

Długo musiałam wyduszać z siebie te emocje, które tkwiły we mnie po przeczytaniu tej książki. Chwilę musiałam je także odświeżać. Miło jest wspominać tak miłe lektury.
A tymczasem na półce pojawiły się już kolejne, nowe książki. Tylko co zrobić, jak tyle starych jeszcze nie przeczytanych...

Za to Nabokov oddany do biblioteki niedokończony. Nie mam serca do opowiadań.

11 komentarzy:

  1. Kocham morze, delfiny oraz wszystko co z tym światem związane. Bardzo chcę przeczytać tą książkę, ale nie mogę jej dostać w swoje ręce. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jedna z najlepszych powieści czytanych przeze mnie w tym roku. Mam wrażenie, że jednak przez wiele osób niezrozumiana, dlatego ucieszyłam się, że twoje wrażenia są moimi.:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, bardzo podobała mi się ta książka, to jedna z moich ulubionych lektur :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam już kilka recenzji tej książki na blogach, ale dopiero Twoja mnie zaintrygowała. Nie będę jej specjalnie szukać, ale gdy zobaczę na półce w bibliotece, nie przejdę obojętnie ;-).
    Gratuluję wygranej w moim konkursie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podzielam całkowicie Twoją opinię odnośnie tej książki. Miałam takie szczęście, że Natula mi ją pożyczyła także ją przeczytałam :) I jest to zdecydowanie powieść do której można by wracać na okrągło :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Patko, również należę do wielbicielek morza. Nawet tego naszego, polskiego - choć zimne, nieprzyjazne i brak delfinów. Może uda Ci się znaleźć tę książkę w jakiejś bibliotece. Pozdrawiam :)

    Clevero, cieszę się, że mamy podobne odczucia po przeczytaniu historii Karen. Mnie bardzo poruszyła ta książka, chociaż już na samym początku zauważyłam pewną niezgodność. Po pierwsze niezgodność z hasłem z okładki - bardzo krzywdzące i beznadziejne porównanie do Forresta Gumpa sprawia, iż niektórzy po tej lekturze oczekują tego samego humoru, a najlepiej podobnej fabuły.
    Po drugie zaś czytałam niestety kilka recenzji "Dziewczyny" i one mnie nieco przeraziły. Wśród nich była też oczywiście Twoja - dokładna, rzeczowa, która chyba najbardziej podtrzymała mnie na duchu :) Niemniej jednak podobało mi się i faktycznie - doskonały kandydat na książkę roku.

    Natula, cieszę się, że nie jestem osamotniona w tym względzie. Książka mnie zaskoczyła i bardzo mocno wzruszyła. Niesamowita lektura!

    Eireann, koniecznie weź ze sobą jeśli znajdziesz choćby w bibliotece. Na pewno warto!
    Dziękuję, bardzo mnie cieszy ta wygrana - tym bardziej, że się nie spodziewałam :)

    miqaisonfire, mam zamiar wracać do tej książki. Najgorsze jest jednak to, że przecież inne też czekają na przeczytanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo chciałabym to przeczytać. Widziałam recenzję na innym blogu i ona również mnie do tej lektury zachęciła. Ciekawy temat.

    Pozdrawiam

    Sol

    PS. Zauważyłam, że ostatnio blogger szwankuje, tzn. gdy ktoś ma mój blog w linkach na stronie, to nie aktualizują mu się tam moje wpisy (widać link do jakiegoś starego, a nowe się nie pojawiają). Na moim blogu również wyświetlają się nieaktualne wpisy niektórych osób na liście linków. Czy Ty też zaobserwowałaś coś takiego?

    OdpowiedzUsuń
  8. Dużo tej książki na blogach, wiele przeczytanych recenzji, ale Twoja najlepsza :D.
    Czuć te emocje, chyba najlepiej oddałaś charakter i temat książki :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Sol, polecam gorąco tę książkę.
    Jeśli chodzi o aktualizowanie się wpisów z linków to też zauważyłam te błędy Bloggera. Co ciekawe niektóre strony odświeża, a innych w ogóle nie. Jeśli zauważę, że wciąż coś nie działa chyba to po prostu zgłoszę do jakiś adminów. Pozdrawiam :)

    Maya, dziękuję Ci bardzo za tak miły komplement :) Cieszę się bardzo, że moja recenzja przypadła Ci do gustu i polecam gorąco tę książkę, bo jest naprawdę niezwykła. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie zniechęca już sam tytuł. Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, a na pewno nie po tytule. Ale jak dla mnie brzmi on banalnie. Twoja recenzja trochę mnie jednak trochę nastawiła negatywnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Karolino, faktycznie tytuł jest dosyć banalny, ale gdy zaczynałam czytać nawet nie zwróciłam na niego uwagi i mnie książka bardzo przypadła do gustu. Nie nazwałabym jej niestety arcydziełem, ale też nie była zwykłym czytadłem. Na pewno jest warta uwagi, ale rozumiem, że nie wszystkich interesuje literatura tego typu :)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...