Menu

niedziela, 3 lipca 2011

Co, ile, czego, za ile... czyli Kwartalnik część druga

Żarty się skończyły. Minęło pierwsze półrocze 2011 roku. Coraz bliżej nam nie tylko do polskiego Euro, ale też do kolejnego roku przestępnego oraz do roku uważanego za datę końca świata (w ogóle ktoś w to wierzy?).

Pierwszy kwartał roku minął niespodziewanie szybko. Potem czas przyspieszył i obawiam się, że trzeciego kwartału nawet już nie zauważę :)

Co się w tym czasie wydarzyło?


W ciągu trzech kolejnych miesięcy, od początku kwietnia do końca czerwca przeczytałam tylko 9 tytułów z czego: 3 w kwietniu, 5 w maju oraz 1 w czerwcu. Łącznie połknęłam 3019 stron.

Dla porównania w pierwszym kwartale roku przeczytałam jedynie o 3 pozycje, ale aż o 1105 stron więcej. Zaś w drugim kwartale roku 2010 miałam na swoim koncie tylko 7 przeczytanych tytułów i łącznie 2387 stron.

Wśród pochłoniętych przeze mnie lektur są 3 książki polskich autorów. Przeczytałam także dwie powieści z wyzwania Rosja w literaturze.

Średnia ocen wystawionych przeze mnie w drugim kwartale 2011 roku jest niższa niż ta z pierwszych trzech miesięcy (wynosiła 5,37) i oscyluje w granicach 4,5. Widać zatem, że nie wszystkie wybrane książki trafiły w mój gust, a prawdziwie znakomitą okazała się tylko jedna z dziewięciu pozycji (i to ona otrzymała najwyższą notę - 6,0).

Nie pomnę ile wydałam na książki i ile nowych przybyło na moją półkę. Jednak może w następnym podsumowaniu taki wątek się już pojawi - zastanowię się jeszcze, czy chcę się totalnie dobijać i dobitnie uświadamiać sobie swoje uzależnienie.

Liczę na to, iż nadchodzące miesiące letnie przyniosą mi dużo więcej świetnych lektur, którymi będę mogła się pochwalić już za kolejny kwartał (bez 3 dni) :)


-----------------------
Zdjęcie znalezione w sieci

4 komentarze:

  1. och, ja też liczę, że w wakacje uda mi się nadrobić, bo trochę mało mam na koncie przeczytanych książek w tym roku ;)

    życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę wielu, wielu kolejnych książek przeczytanych i tych w domowej biblioteczce :)
    Ja się tam wolę nie zastanawiać ile wydałam na książki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezły bilans, życzę dalszych podbojów czytelniczych :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tolu, chyba wszyscy mają takie marzenia, by w wakacje naczytać się za cały pracowity rok ;)
    Powodzenia z nadrabianiem lektur życzę. Pozdrawiam :)

    Zaczytana-w-chmurach), właśnie też rozważam, czy chciałabym wiedzieć ile wydaję na książki (do tej pory niczego nie spisywałam, książki wstawiałam na półkę, a paragony wyrzucałam:P), ale może to byłby dobry sposób na chociaż częściową racjonalizację moich wydatków...
    Tobie również życzę wielu wspaniałych lektur w te letnie (choć dżdżyste) dni.

    Natula, mam nadzieję, że po wakacjach dopiero będzie się czym pochwalić ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...