Menu

środa, 27 lipca 2011

Nie ma cwaniaka na warszawiaka? "Warszawa kryminalna" Helena Kowalik

Istnieją takie miejsca, które pełne są nieprzemijalnych emocji. W których niezwykle trudno jest nam uwolnić się od złych zdarzeń, smutnych momentów niegdyś tam zaistniałych.
Sala sądowa jest właśnie takim czarnym punktem na ścieżkach życia wielu osób.

A przecież zwykle zaczyna się bardzo niewinnie.

Ogłoszenie na znanym portalu randkowym: "Romantyk poszukujący szczęścia" lub "Marzyciel, który ceni szczerość". Kilka maili, wymiana numerami gg, a wkrótce także numerami telefonów. Internetowe zauroczenie, czy prawdziwa miłość?

Niekiedy zaczyna się od pragnienia posiadania spokojnego domu. Takiego prawdziwego, bez przemocy i krzyku, do którego będzie wracało się
z przyjemnością, a nie ze strachem i niedowierzaniem.

Przecież każdemu na czymś zależy. Niektórzy dążą tylko do prawdy. Inni pragną pieniędzy. Jeszcze inni cenią sobie wewnętrzny spokój, zgodność
z własnym sumieniem i przekonaniami.
Mało kto faktycznie postępuje lege artis.

I tak na salach sądowych mijają się w ławach oskarżonych: Arkadiusz B. - prawdopodobnie zabójca swojej "sympatii.pl" - Edyty, skromny, inteligentny, choć bardzo wrażliwy i zastraszony ojcobójca - Oskar J., znani lekarze psychiatrzy, łapówkarze - Urszula L. i Andrzej Sz., zabójca słynnego artysty Zdzisława Beksińsiego - zaledwie 19-letni Robert, okrutni dzieciobójcy - Robert K., Daniel i Barbara S., a nawet spierający się o prawa autorskie Ewa B.-Cz. oraz Marek O. - córka i pasierb znanego historyka, pisarza, eseisty inwigilowanego przez własną żonę - Pawła Jasienicy. I wielu, wielu innych.

Zawsze najważniejszy jest wyrok. Czasami możemy czekać na niego kilka lat - wśród rozgardiaszu sądowego, ciągłej migracji sędziów, oskarżycieli
i obrońców. Niekiedy możemy w ogóle się go nie doczekać - przedawnienie stanowi wtedy doskonałe wybawienie dla winnych, takie wybawienie ex lege.

Wyroki jednak, jeśli już zapadają, są bardzo różne. Od surowych po te minimalne. Od skazujących po uniewinniające. I trudno jest oszacować, czy faktycznie wszystkie bez wyjątku są sprawiedliwe. Wszak każde możliwe orzeczenie, każda decyzja sądu oznacza dla przynajmniej jednej strony tragedię - przecież dożywocie nie zwróci życia ukochanej córce zabitej przez agresywnego, wyrodnego ojca, a wyznanie win w ramach instytucji świadka koronnego nie przywróci dawnej wolności, radości swobodnego życia nawet bardzo skruszonemu gangsterowi.

W zbiorze stworzonym przez Helenę Kowalik rozprawa sądowa staje się synonimem walki o prawdę, poszukiwania sprawiedliwości, a niekiedy też współczucia i zrozumienia. Każdy proces to swoistego rodzaju szansa na akt pojednania, na wyznanie win i zrzucenie z siebie jarzma popełnionych czynów - nie każdy jednak z takiej okazji korzysta.
"Warszawa kryminalna" doskonale obrazuje zatem wszelkie tendencje nie ujawniające się nawet w najdokładniejszych policyjnych statystykach - ludzkie tragedie, ilość zniszczonych istnień, niewykorzystanych szans. Nieszczęścia te nie są jednak w żadnym stopniu wymierne, nie możemy ich rzucić na wagę i porównać, ani też skonfrontować. Bo jak można porównać cichą śmierć małego chłopca oraz bestialskie morderstwo doskonałego chirurga o wielkim sercu? Jak prawidłowo zestawić grzechy polityków, lekarzy, gangsterów, czy przedsiębiorców?

W żadnym wypadku nie nazwałabym książki Heleny Kowalik pitavalem, a jej relacje z najgłośniejszych warszawskich procesów ostatniego dziesięciolecia absolutnie nie są reportażami.
Brakowało mi bardzo w "Warszawie kryminalnej" obiektywizmu.
Tak, powstrzymania się od ferowania wyroków, od oceniania poczynań sądu, od komentowania działań prokuratury. Liczyłam na wyzbycie się emocji, letnią atmosferę płynącą z miejsca dla świadków oraz co najważniejsze przedstawianie spraw karnych z dwojakiego punktu widzenia - oskarżonego
i jego ofiary. W tym miejscu się zawiodłam. Autorka nie pozostawiła Czytelnikowi możliwości wyrobienia sobie własnej opinii na dany temat. Chociaż w niektórych tekstach pani Kowalik pozostawała cudownie beznamiętna, absolutnie rzeczowa, bezwzględnie bezstronna to chwilę później, na innej sali sądowej próbowała wejść w rolę komentatora, czy nawet (co było nadzwyczaj irytujące) prokuratora lub sędziego.

Z czystym sumieniem mogę jednak przyznać, że "Warszawę kryminalną", pomimo zauważalnych uchybień, czytało mi się znakomicie.

Ocena: 4+/6


Wysiedziała się Pani Kowalik na tych salach sądowych - aż mi się przypomniała podczas lektury "Warszawy kryminalnej" moja praktyka w sądzie i twardość drewnianej ławki oraz dziwaczne zaczepki oskarżonych. Szkoda, że czytałam już lepsze pitavale i że ten, warszawski, nie dorównuje "Pitavalowi krakowskiemu" autorstwa panów Salmonowicza, Szwai
i Waltosia z 1968 roku. I chociaż sprawy krakowskie są zupełnie inne, można powiedzieć naznaczone zębem czasu to jednak potrafią być szalenie zajmujące.

***

Z początkiem sierpnia wyjeżdżam na wakacje, więc w najbliższych dniach postaram się jeszcze nadrobić recenzyjne braki, pokazać dawno już zapowiadany stosik z nabytkami, a także stosik typowo wyjazdowy oraz przetestować system dzięki któremu przez te dwa tygodnie, gdy prawdopodobnie nie będę miała dostępu do Internetu, blog nie sflaczeje i nie zarośnie chwastami ;)

A dzisiaj życzę wszystkim Aniom (szczególnie zaś mojej ukochanej mamie) wszystkiego najlepszego z okazji imienin :)

9 komentarzy:

  1. Bardzo mnie zaintrygowałaś, więc kiedy tylko nadarzy się okazja muszę sięgnąć po ten (lub inny) pitaval.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, ja bym pewnie zasnęła z nudów przy takiej książce ;) Ale polecę przyjacielowi, od października zaczyna naukę prawa na Uniwersytecie ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak zaczynając czytać recenzję na myśl przyszła mi powieść Kafki "Proces", ale jednak niewiele z tej jego powieści jest tutaj. To kompletnie inne rodzaje książek. Może kiedyś sięgnę po tę książkę aczkolwiek na pewno nie będzie to łatwa lektura do połknięcia w jeden wieczór.

    Życzę udanych wakacji ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Schizmo, polecam pitavale. Czyta się tak dobrze, jak kryminały, są wciągające i jednocześnie w pełni realistyczne.

    Nyx, jest to bardzo dobra pozycja dla osoby zaczynające przygodę z prawem. Pewnie jakbym czytała ją na samym początku mych studiów byłabym zachwycona - teraz niestety, po tych wszystkich tomach przeglądniętych akt, po tylu ciekawych i niekiedy przerażających historiach wychodzących na salach sądowych jestem już nieco odporna i staram się racjonalnie podchodzić do każdego pojedynczego przypadku. Trudno mi ocenić, jak podejdzie do "Warszawy kryminalnej" osoba, którą sprawy sądowe nie interesują, ale kilka pozytywnych recenzji tej książki już przeczytałam - więc chyba nie jest tak źle ;)

    Miqaisonfire, Kafki faktycznie niewiele jest w tej książce, chociaż niektóre historie są jakby żywcem wyciągnięte z "Procesu" :) Niektóre historie są całkowicie absurdalne, irracjonalne, czasami groteskowe i z każdego kąta uderza wszechobecny biurokratyzm.
    "Warszawę kryminalną" trudno się czyta na raz. Lepiej podzielić sobie ją, codziennie czytać po kilka historii, ale z drugiej strony książka strasznie wciąga - trudną ją dobrowolnie samemu zamknąć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe, takiej książki jeszcze nie czytałam, a mam wielka ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję się zachęcona i książkę dopisuję do listy:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Toska82, gorąco polecam. Może moja ocena nie jest specjalnie zachęcająca, ale chyba za dużo już akt w życiu przeczytałam i nie potrafię postawić się w sytuacji zwykłego Czytelnika, do którego ta książka jest skierowana - na pewno warto zapoznać się z tego typu literaturą.

    Kasandro, bardzo mi miło, że poczułaś się zachęcona. Mam nadzieję, że Ci się spodoba! Również pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam niczego podobnego. Może nie Warszawą kryminalną ale hmm Pitaval Krakowski? Brzmi nad wyraz interesująco.
    W ogóle odbyłaś bardzo ciekawe praktyki!

    A można nieśmiało spytać gdzie jedziesz na wakacje? Pamiętam Twoje podróże z ubiegłego roku, każdej bardzo zazdrościłam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie zaglądałem do tak specyficznego gatunku. Pora na odkrywanie nowych lądów ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...