Menu

środa, 16 listopada 2011

Toksyczny morderca. "Upadły anioł" Mari Jungstedt

Nie zawsze wielki sukces zwiastuje długie, bezproblemowe i szczęśliwe życie, nie zawsze jest oznaką zwycięstwa.

Poznajmy Victora Algårda. Dopiero co zorganizował wielkie otwarcie nowej hali kongresowej - prawdziwą ucztę, wielki raut, który okazał się świetną imprezą z wielką pompą. Smak satysfakcji i zwycięstwa lekko szczypały go w język, widok jego pięknej przyjaciółki i zarazem nowej partnerki rozczulał, a goście dopisali. Wszystko idzie, jak po maśle.Nagle Victor jednak urywa się z przyjęcia i znika. Nazajutrz jego ciało zostaje znalezione przez azjatycką sprzątaczkę Ninni.


Czy tego pecha przyniósł Victorowi należący do niego klub, w którym jakiś czas wcześniej doszło do brutalnej bijatyki? Czy zawinił któryś z biznesowych przeciwników lub nowa kochanka? A może ta śmierć to jedynie dzieło przypadku?

Komisarz Anders Knutas po raz kolejny będzie zmuszony przeprowadzić żmudne śledztwo. Sprawa zabójstwa Victora Algårda okaże się jednak wyjątkowa. Z kilku powodów.

Przede wszystkim z powodu mnogości motywów, dla których ktoś mógłby chcieć popełnić tą zbrodnię. Liczba podejrzanych też jest niemała. Na jej czele znajdują się nie tylko przystojna kochanka Victora, czy pamiętliwy przedsiębiorca, lecz także prosty hodowca owiec.

Drugą niespotykaną innowacją w śledztwie jest długa nieobecność wciąż nieuchwytnej Karin Jacobsson, która uparcie nie odbiera telefonu.
W dodatku Knutas będzie zmuszony poza schwytaniem mordercy, zmobilizowaniem Karin oraz przypomnieniem sobie wszystkich szczegółów bankietu z okazji otwarcia hali, na którym był obecny wraz z żoną, stawić czoło problemom we własnym domu, gdyż jego nastoletnie dzieci przeżywają właśnie, jak na złość, okres młodzieńczego buntu.

Tak doskonale zakreślona fabuła, mocna wydawałoby się intryga nie potrafi się jednak w pełni obronić w tej szóstej już części cyklu autorstwa Mari Jungstedt. Tym razem podążamy krok w krok za mordercą. Wchodzimy do jego umysłu i powoli poznajemy przykrą historię zepsutego dzieciństwa, zawiedzionych nadziei, marzeń, którym ktoś brutalnie podciął skrzydła. Poznajemy tego nieszczęśliwego, tytułowego upadłego anioła i nie wiemy już czy mamy współczuć jemu, czy kolejnym jego ofiarom.

Mnie w "Upadłym aniele" czegoś zabrakło. Może dramatycznych zwrotów akcji, czegoś mocnego i impulsywnego? A może wręcz przeciwnie i to wątek romansu Johana i Emmy, wywołujący u mnie zawsze lekki rumieniec, stał się zbyt lukrowaty i przez to niejadalny? Najpewniej achronologiczność w ukazywaniu się kolejnych tomów serii także ostudziła mój zapał do tej, przedostatniej już, powieści.

Nie wierzę bowiem w to, że mógłby znudzić mnie Anders Knutas i jego ekipa. Tym bardziej średniowieczne Visby, czy styl, do którego przecież jestem już przyzwyczajona, z którym jestem pogodzona i do którego zawsze z chęcią wracam.

Jakkolwiek szczerze polecam Wam ten kryminał, bo jak pewnie sami już zdążyliście zauważyć jego fabuła jest zajmująca i bardzo nietypowa.

Polecam jednak pod pewnymi wyjątkami!
Po pierwsze - zadbajcie o odpowiednią kolejność serii i po wtóre - nie nastawiajcie się na drugiego Larssona. On był naprawdę tylko jeden.

Ocena: 4,5/6


Książkę tę czytałam cały dzień, aż do zachodu, jeszcze wtedy letniego, słońca. Ten opis przedziwnego zabójcy o spaczonej przez dzieciństwo psychice wydawał mi się początkowo banalny, za prosty, trochę prymitywny. Ale prawdziwy. I mocno przerażający. Dlatego Wam tę powieść, mimo wszystko, polecam.

Teraz nie mamy już lata, a więc i czytam troszkę inne lektury. Wbrew pozorom mam trochę wolnego czasu - na rehabilitację dojeżdżam trzy przystanki, potem przypięta do urządzenia emitującego (bezpieczny) prąd na moje plecy leżę i się nudzę aż 15 minut. Dlatego zarówno w tramwaju, jak i w trakcie rehabilitacji czytam drugi tom Millenium Larssona. Do poduszki zaś powoli, w bólach, przechodzę przez "Nocnych wędrowców" Wojciecha Jagielskiego. Lektura to, chociaż reporterska, bardzo trudna i okrutna.

A dzisiaj przyszło, wreszcie zawitało na moją półkę "Dallas '63" Stephena Kinga! Z radości omal nie ucałowałam pani na poczcie :)

5 komentarzy:

  1. Nie słyszałam nigdy wcześniej o tej książce i zbytnio mnie do niej nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miravelle, ta książka to kolejny tom poprzednio recenzowanego "Słodkiego lata". Chcąc zabrać się za tę serię kryminałów Jungstedt prędzej czy później na nią trafisz.

    OdpowiedzUsuń
  3. już ty wiesz dlaczego się uśmiechnęłam...:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...