wtorek, 18 października 2011

Świadek incognito. "Spójrz mi w oczy" Cammie McGovern

Niegdyś podejrzewano, że wywołują go szczepionki. Dlatego coraz więcej mam zaczęło zastanawiać się, czy chronić swoje pociechy przeciwko odrze, śwince, różyczce, czy może przede wszystkim zapobiec temu zdradzieckiemu morowi.
Dzisiaj już wiadomo, iż na zaburzenie rozwojowe zwane autyzmem głębokim (często też: dziecięcym) wpływ mają raczej defekty genetyczne, choroby metaboliczne oraz szereg schorzeń i czynników środowiskowych występujących u dziecka niezależnie od realizacji kalendarza szczepień.

Cara przez długi, długi czas obserwując rozwój Adama zastanawiała się, dlaczego ten przedziwny twór chorobowy, oddzielający matkę od dziecka solidnym murem obojętności, utrudniającym jakąkolwiek komunikację, zaatakował właśnie jej syna.

Pytanie to zadawała sobie także, gdy Adama znaleziono przy zwłokach dziewczynki w lasku, obok szkoły do której oboje uczęszczali.

Bo czym zasłużyła sobie mama małej Amelii, by nie mogła poznać prawdy o śmierci swojej córki? Czym zasłużyła sobie ona, Cara, mama autystycznego Adama, na poczucie winy w związku z zaistniałą tragedii? Czym wreszcie zasłużył sobie morderca, że pozostaje wciąż bezkarnie na wolności?

czwartek, 13 października 2011

Konserwa rybna. "Dziewczyna, która pływała z delfinami" Sabina Berman

Mieszkają w klimacie subtropikalnym. Lubią ciepło, lekką morską bryzę, a nawet oceaniczne głębie. Są genialnymi, bardzo szybkimi pływakami. Chociaż mistrzostwo zawsze oddają bez walki. Najpewniej przez skromność.
Żyją w wielkich społecznościach, wspierając się wzajemnie w trudach życia - w zdobywaniu pożywienia, zapewnieniu sobie bezpieczeństwa i spokojnego bytu.

Tuńczyki. Ogromne makrelowate. Cenione przez smakoszy.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że droga tuńczyka z bezkresnych przestrzeni mórz na nasz talerz, gdzie leży w towarzystwie kukurydzy, ryżu lub makaronów jest długa i niejednokrotnie okupiona cierpieniem.


Najlepiej wie o tym Karen. Chociaż do końca nie rozumie.

niedziela, 9 października 2011

Wbrew pozorom. "Wbrew naturze" antologia (wielu autorów)

Wpadając w codzienny wir obowiązków pomieszanych z przyjemnościami, lewitując między wypoczynkiem a aktywnością, domem a pracą, książką a telewizorem, wydawałoby się, że najbardziej boimy się rzeczy nieprzewidywalnych. Zepsutego samochodu, braku prądu, cieknącego kranu, nieszczęśliwego zbiegu złych przypadków. Nic bardziej mylnego.

Przecież to co przeraża nas nieustannie i nie daje o sobie zapomnieć, bez względu na to czy leżymy na egzotycznej plaży, czy we własnym łóżku, jest całkowicie przewidywalne, wręcz nieuniknione.
I niestety dotyczy każdego.

środa, 5 października 2011

Co, ile, czego, za ile... czyli Kwartalnik część trzecia

Szybko mija mi ten rok. Właściwie nie wiem kiedy wakacje przeszły mi koło nosa. Ich koniec rekompensuje wyjątkowo ciepły początek jesieni oraz wrześniowy urlop nad polskim morzem. Nie narzekam też na nadmiar wolnego czasu - zawsze mam niestety coś do zrobienia.

Jednakże żadne zajęcia nie mogą przeszkodzić mi w tym, co kocham robić najbardziej, czyli w czytaniu.

środa, 14 września 2011

Prawie jak w domu... "Nie ma o czym mówić" Marta Szarejko

Spotkałam go na ulicy w pochmurny, zimny dzień. Napadł na moje myśli nagle, wziął je gwałtem i surowo pokaleczył. Czym różnił się od innych?
Powiedział, że jest magistrem filozofii. Że taki los zgotował sobie sam. Nie chciał pieniędzy. Pragnął rozmowy, a porwał się na monolog.
Miał poczciwe oczy.

Jeden na pół miliona.
Polski bezdomny.

poniedziałek, 5 września 2011

Nie lubię poniedziałku, czyli podstawa programowa na cenzurowanym

Wydaje mi się, że ostatnio żyję tylko poniedziałkami. Codziennie zbieram się w sobie by napisać parę słów na typowo książkowy temat i co dzień mi się to nie udaje. Zaczekam jeszcze ten tydzień i jeśli wena nie nadejdzie to mam już pomysł co z tym fantem zrobić. Ale mam nadzieję, że nie będę musiała się do niego uciekać...

Tymczasem przyszedł wrzesień. Na dobre już zagościł w naszych kalendarzach, w naszych domach i w naszych świadomościach. Lecz nie w naszej pogodzie. I chwała mu za to!

Dzisiaj w Krakowie temperatura oscylowała w granicach 30 stopni, a gdy wyszłam na chwilę z domu wieczorkiem uderzyło mnie przenikliwe... ciepło. Tylko gdzie te chłodniejsze, późnoletnie noce ja się pytam? ;)

A przecież letnie dni chylą się już ku upadkowi. Dla niektórych lato, jako synonim wakacji, po prostu się skończyło. Bowiem dla dużej części społeczeństwa wraz z nadejściem 72. rocznicy wybuchu II wojny światowej zaczął się ten mniej miły czas - chyba szczególnie dla nauczycieli, bo przecież dzieci i młodzież zawsze z radością idą ku wiedzy! - rozpoczęcie roku szkolnego.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...