Dzisiejsza rzeczywistość opływa w okropieństwa ludzkiej wyobraźni. Na każdym kroku spotykamy upijające się krwią wampiry, dzikie i brutalnie owłosione wilkołaki, czy trupio blade zombie. Z literatury wypływają, a z telewizji i internetu wypełzają nadprzyrodzone stwory, o których w ogromnym procencie przypadków nie wiemy nic ponad to, jak wyglądają. W szczególności bardzo jest nam trudno uwierzyć, iż stanowią one wytwór wyobraźni naszych przodków oraz że były niejednokrotnie wytłumaczeniem niezrozumiałych zjawisk, gusłami, zabobonami. Legendy słowiańskie, germańskie, skandynawskie, czy nawet afrykańskie wierzenia voodoo są bowiem tożsame z tym, co dzisiaj nazywamy: "trendami w kulturze masowej".Przebrany za Draculę nastolatek nie ma świadomości, że pierwowzorem tej postaci był, owszem, okrutny hrabia, ale jednocześnie bardzo chory człowiek, cierpiący prawdopodobnie na porfirię. Młodzież fascynuje świat ludzi zamieniających się we włochate wilkołaki, czy nędzny żywot wychodzących z grobów żywych trupów. Lecz w tej rzeczywistości nieco sztucznych, plastikowych historii nie brakuje elementu prawdy, nici łączącej fantastykę z realizmem - osobników nadprzyrodzonych, o których istnieniu wiemy lub się domyślamy.




